czwartek, 30 stycznia 2014

Kiedy spędza z tobą mało czasu (Baekhyun - EXO-K) + Mały Bonusik ♥


- Wróciliśmy! - usłyszałaś głos chłopaków. Siedziałaś właśnie w ich dormie i czekałaś na nich. 
Po wczorajszej imprezie u przyjaciółki, nie miałaś siły, żeby jechać z nimi na sesję zdjęciową. 
Cała banda wkroczyła do salonu. 
Cieszyłaś się, że jak na razie, koreański zespół i chiński są razem. 
Kochałaś ich wszystkich, ale z Baekkiem dogadywałaś się najlepiej. 
Jak to się stało, że poznałaś EXO? Nigdy nie zapomnisz tego dnia, choćby nie wiem co. 

*retrospekcja*

- Stresuje się unni .. - marudziłaś swojej starszej siostrze. 
Jak tylko zamieszkałaś z rodziną w Korei, zdobyłaś bilety na koncert swojego ulubionego zespołu k-pop'owego : EXO. Rodzice zgodzili się, pod warunkiem, że _-_-_- (twoja starsza siostra) zaopiekuje się tobą podczas koncertu. Nie mogłaś uwierzyć w to, że w jednym z konkursów na miejskim festynie, wygrałaś spędzenie dnia z członkami zespołu. 
Właśnie szykowałaś się do wyjścia. Mieli podjechać po ciebie vanem, dokładnie o 12.00. 
Była 11.41 , a ty stałaś przed lustrem, stresując się jak nigdy dotąd. 
Za 19 minut miało spełnić się twoje marzenie i chciałaś zrobić na chłopcach jak najlepsze wrażenie. 

- Nie marudź już, będzie dobrze - pocieszała cię siostra. No cóż, przynajmniej się starała, ale jej słowa ani trochę nie poprawiły twojego nastawienia do tego spotkania. 
11.53 - stres jeszcze bardziej się nasilił. 
Byłaś już w pełni gotowa. Czekałaś już tylko na dzwonek do drzwi, który przyprawi cię o pierwszy w życiu zawał serca. I tak miałaś wrażenie, że ono zaraz wyskoczy. 
Do pokoju weszła mama. 

- Kochanie nie stresuj się tak, przecież to tylko twoi idole, na których spotkanie musiałaś zbierać całe 8 lat, to nic takiego - odezwała się twoja rodzicielka , a ty zgromiłaś ją wzrokiem. 
- Komawo umma, przyda mi się twoje wsparcie - rzuciłaś ironicznie zirytowana jej wypowiedzią. 

Punktualnie o 12.00 usłyszałaś dzwonek do drzwi. Niemal podskoczyłaś na kanapie i zerwałaś się z niej. Ostatnia poprawa włosów i podbiegłaś do drzwi. 
Otworzyłaś je powoli, a twoim oczom ukazał się menadżer zespołu. 

- A-annyeonghaseyo.. - ukłoniłaś się mu nieśmiało, a mężczyzna uśmiechnął się szeroko. 
- Myślę, że nie będę ci się przedstawiać, bo na pewno wiesz kim jestem - zaśmiał się. - Możemy jechać? Jesteś już gotowa? Chłopcy czekają w dormie - oznajmił. 
Przytaknęłaś tylko głową i ruszyłaś za nim. 
Wsiedliście razem do vana, był bardzo duży. No tak, musiał pomieścić 6 członków zespołu i menadżera. Patrzałaś teraz przez okno, a serce waliło ci coraz mocniej i szybciej. 

- Stresujesz się? - mężczyzna spojrzał na ciebie i zaśmiał się. 
- Cz-czemu pan tak uważa? 
- Bo za każdym razem kiedy stanę na czerwonym świetle to ty rozglądasz się nerwowo dookoła, myśląc, że jesteśmy już na miejscu - usłyszałaś kolejny napad śmiechu. Doprawdy, jak dziecko. 
Twoje policzki nabrały rumianych kolorów.
- M-może trochę - odwróciłaś głowę z powrotem w stronę okna, a menadżer już się  nie odezwał. 
W końcu van zatrzymał się na dobre. Mężczyzna otworzył ci drzwi od pojazdu (słowo 'pojazd' jest tu dedykowane dla pewnej osoby o inicjałach HS , ona będzie wiedziała o co chodzi , KC ~ ♥ ) . 
Wysiadłaś z niego i rozejrzałaś się. Przed tobą stał "żywy" i prawdziwy dorm EXO. 

- Spróbuj się opanować dobrze? Nie chcemy mieć problemów ... wiesz o czym mówię - usłyszałaś. Przewróciłaś oczami. Przecież nie byłaś jakąś napaloną fanką. 
Ruszyłaś powoli w kierunku drzwi wejściowych z menadżerem zespołu u boku. 
On otworzył drzwi i zaprosił cię do środka. Usłyszałaś szmery z oddali. 

Zdjęłaś kurtkę i buty, po czym powiesiłaś je na jednym z wieszaków. 
Mężczyzna ruchem dłoni zaprosił cię dalej. Zaczęłaś iść powoli, aż natrafiłaś na salon.
Oczy całej 12 ideałów, skierowały się w twoją stronę. Wstali szybko z miejsca.

- Annyeong! - odezwali się niczym chórek i ukłonili się równocześnie. 
Tyle czasu czekałaś na ten moment, aż w końcu ich poznasz. 

- A-annyeong - również ukłoniłaś się nisko, nie wiedząc dokładnie, co powinnaś teraz zrobić, ale oni wiedzieli. Zapewnili ci mnóstwo atrakcji, śpiewaliście, tańczyliście i dużo rozmawialiście. 
Na jednym spotkaniu się nie skończyło. 

*Koniec retrospekcji* 

- Jak było na sesji? - spytałaś wesoło. Miło było ich zobaczyć po całym dniu.
Oczywiście pierwszy podskoczył do ciebie Baek. 
- Męcząco - odezwał się Lay za nim twój najlepszy przyjaciel zdążył cokolwiek powiedzieć. 
Chanyeol poczłapał do zamrażarki, wyciągając z niej pudełko z lodami. 
Zerwałaś się szybko z kanapy, podbiegłaś do niego i wyrwałaś mu z rąk smakołyk. 
- Yah! Oddaj mi...- chłopak zrobił minę zbitego pieska. Oparłaś ręce na biodrach i pokręciłaś głową. 

- Aniyo. Nie po to się nastałam w kuchni, żebyś teraz się obżerał lodami.
- Zrobiłaś coś dla nas? - podszedł do ciebie Kyungsoo. 
- Tak, owszem - uśmiechnęłaś się do niego szeroko. 
- Nie ma żarcia! - krzyknął Kris. - Jedliście przed chwilą no ludzie! Rozejść się i odpocząć - zarządził. 

- Hyung ... tylko trochę ... - Tao zrobił aegyo. 
- Zitao, nie - zaprzeczył Kris. Chyba pierwszy raz aegyo Tao , na niego nie zadziałało. 
Wszyscy wielcy zawiedzeni rozeszli się do pokoi. No, prawie wszyscy. 
Zostałaś ty, Baekhyun, Chanyeol i Chen, który ani trochę nie był zmęczony. 

- Baekkie , spędzimy teraz razem trochę czasu prawda? - uśmiechnęłaś się do swojego przyjaciela, a on podrapał się z tyłu po karku. 
- Mianhae, ale wychodzę z Chanyeolem na miasto.
- Mwo? Myślałam, że ...
- Przykro mi. Umówiliśmy się już z Yeolem, prawda? - zwrócił się do olbrzyma. 
- Ne. Wybacz ____ - Chan zrobił przepraszającą minkę, a ty westchnęłaś ciężko. 
- Dobrze, może innym razem sobie posiedzimy - dokończyłaś i poszłaś na górę do pokoju. 

To się zaczęło jakiś czas temu. Kiedy chłopcy wracali z sesji zdjęciowej, koncertu lub z kręcenia EXO's Show Time, Baek wychodził z Chanyeolem na miasto. Spędzali ze sobą wystarczająco czasu kiedy EXO miało swoje obowiązki, więc poza grafikiem Byun mógł poświęcać nieco czasu tobie. Jednak nie robił tego. Bolało cię to. Był twoim przyjacielem, ale czułaś, że coś się zmieniło. Brakowało ci waszych wspólnych wygłupów. 

Lubiłaś Yeola i nie chciałaś go znienawidzić. Swego czasu byłaś w nim nawet zakochana, ale to stare dzieje. Teraz "obiektem" twojego zainteresowania był teraz Byun Baekhyun. Tak, dla ciebie nie był tylko i wyłącznie przyjacielem. Był kimś znacznie więcej.

Nie wiedziałaś co możesz zrobić, żeby go odzyskać. Oczywiście rozmowa z nim byłaby dobrym rozwiązaniem, ale ty to ty i musiałaś wymyślić coś, co tylko pogorszy sytuację. 
Zazdrość. 

Wiedziałaś, że tylko Luhan pomoże ci z twoim planem. Szybko napisałaś do niego sms'a , aby przyszedł do ciebie do pokoju. Pojawił się niemal po 3 minutach.
- Co jest? - przysiadł na brzegu twojego łóżka. Siada na twoje, a sam nie lubi jak ktoś siada na jego... co za człowiek. 

- Baekhyun woli spędzać wolny czas z Chanyeolem niż ze mną - powiedziałaś prosto z mostu. 
Blondyn zaśmiał się. I spojrzał na ciebie. 
- Jesteś zazdrosna? - spytał, a ty spaliłaś buraka, ale wiedziałaś, że jesteś. 
- T-tak jestem i co z tego? Wiesz co do niego czuję...- przyznałaś. Luhan był jedynym, który o tym wiedział, oprócz ciebie oczywiście. Jemu mogłaś powiedzieć wszystko. 

- Wiem _____. Więc ... jak mogę ci pomóc? 
- Chciałabym, żebyś udawał, że jesteś mną zainteresowany - wypaliłaś. 
- Mwoh?! - krzyknął chłopak. Jego mina w tym momencie była bezcenna. Parsknęłaś śmiechem, ale zaraz się uspokoiłaś. 
- Wtedy Baek zrobi się zazdrosny i zacznie poświęcać mi więcej uwagi oraz czasu... - wyjaśniłaś. 
- Nie możesz z nim po prostu porozmawiać? To byłoby o wiele prostsze.
- Aish oppa, nie wiesz jaka jestem? Nie porozmawiam z nim o tym... nie mogę.
- Arasso - westchnął, czując się pokonany. 
- Chincha? - krzyknęłaś, a on przytaknął. Rzuciłaś się mu na szyję.
- Dobra wystarczy, dusisz mnie - powiedział z trudem,a ty odsunęłaś się od niego. - Zadowolona?
- Tak, komawo. Zawsze mogę na ciebie liczyć - powiedziałaś z wdzięcznością, a jelonek zmierzwił ci włosy. Nie lubiłaś kiedy to robił, ale on chciał cię podrażnić. 
- Idź już spać. Jutro wcielamy twój złowieszczy plan w życie - zaśmiał się i przykrył cię kołdrą. - Dobranoc _____ - dodał.

- Dobranoc - odparłaś, a on wyszedł z pokoju. Zamknęłaś oczy i odpłynęłaś. 

"Następny dzień."

Wstałaś rano niechętnie i ruszyłaś do łazienki. Musiałaś się ogarnąć, żeby zejść do chłopców na dół. Wiedziałaś, że wszyscy już wstali, bo kiedy tylko wyszłaś z pokoju, usłyszałaś ich chichot na dole. 
Zapukałaś do drzwi od toalety, tak na wszelki wypadek. Nikt się nie odezwał. Nacisnęłaś na klamkę, ale było zamknięte. Postanowiłaś poczekać. Nie minęło 6 minut, a drzwi otworzyły się. 

- _______ - usłyszałaś głos Baeka. Stanęłaś przed nim z szerokim uśmiechem. - Już wstałaś? 
- Ne. Dobrze spałeś? - spytałaś. 
- Dobrze. Przepraszam, że wczoraj nie spędziłem z tobą czasu - zarumienił się. - Yeol nalegał ... 
- W porządku, rozumiem - nie rozumiałaś. Obdarzyłaś go jeszcze jednym-sztucznym, ale wyglądającym na szczery-uśmiechem, wyminęłaś go i weszłaś do łazienki. 

Przeczesałaś włosy szczotką parę razy, ubrałaś się i umyłaś. Kiedy zrobiłaś już wszystko, zeszłaś do chłopców. Zobaczyłaś wolne miejsce koło Luhana, idealnie. 

- Annyeong! - przywitałaś się wesoło i zajęłaś miejsce. 
- Annyeong! - odpowiedzieli chórkiem chłopcy. 
 Wszyscy zajęli się jedzeniem śniadania i głośnymi rozmowami. 
Nikt nie zauważył kiedy zaczęłaś mówić coś na ucho Luhanowi. 

 - Idziemy dzisiaj na miasto, na cały dzień? - szepnęłaś, a on uśmiechnął się i kiwnął potwierdzająco głową. Nigdy nie spędzałaś całego dnia z nim. Pomimo tego, że chodziło o zazdrość Baekhyuna, cieszyłaś się, że wychodzisz z Luhanem, to miła odmiana.

Skonsumowałaś z Lulu tosty i odeszliście od stołu. 11 par oczu skierowało się na was. 
- Zjadłaś już _____? Więc może wybierzemy się gdzieś? - odezwał się Baekhyun.   Tak bardzo chciałaś krzyknąć: "Tak Baek! Nareszcie chcesz spędzić ze mną trochę czasu!" , ale musiałaś być twarda. Chciałaś, żeby poczuł się tak jak ty.
- Przykro mi, wychodzę teraz z Luhanem - odparłaś. Złapałaś Luhana za rękę i wyszliście z pokoju. Ubraliście buty i opuściliście dorm.

- Myślę, że trochę przesadzasz - odezwał się wokalista, kiedy szliście chodnikiem przed siebie. 
- Ja wcale tak nie sądzę. Chcesz się wycofać? - spojrzałaś na niego z wyrzutem. 
- Co? Nie, nie o to mi chodzi. Dla ciebie wszystko - obdarzył cię ciepłym uśmiechem.
Nie odezwałaś się już. Najpierw wybraliście się do parku na lody, potem do salonu gier następnie do luna parku i cyrku oraz do wielu innych miejsc. 
Dzień uznałaś za udany. Nie pamiętałaś, kiedy ostatnio tak dobrze się bawiłaś. 
Była 20:07, kiedy wróciliście do dormu.
Przekroczyliście jego próg, trzymając się za ręce i śmiejąc się w najlepsze. 

- Widzę, że miło było? - z miłego klimatu wyrwał was głos Baekhyuna.
Spojrzałaś na chłopaka cała szczęśliwa. 
- Nawet bardzo. Luhan jest taki uroczy - nie udawałaś. Mówiłaś to wszystko prosto z serca.
- Cieszę się, że dobrze spędziłaś dzień z Lu - rzekł nieco przybity i ruszył do salonu. 
Nie lubiłaś kiedy był smutny, ale musiałaś to zrobić. Zemścić się. 

Przybiłaś Luhanowi piątkę i zadowolona z siebie ruszyłaś do reszty członków EXO. 

Tak to wszystko ciągnęło się przez 2 tygodnie. Ty i Luhan nie opuszczaliście siebie ani na chwilę, aby wzbudzić jak największą zazdrość w Baekhyunie, ale tym razem sprawy zaszły za daleko. 
Siedziałaś z Luhanem w salonie na kanapie i oglądaliście telewizję. Zobaczyliście, jak twój najlepszy przyjaciel schodzi ze schodów. Momentalnie przysunęłaś się do Luhana i zaczęliście chichotać. Baek wyminął kanapę i ruszył do kuchni. Kiedy wziął to co chciał i wrócił z powrotem do dużego pokoju, zastał nie za ciekawy widok. Ty i Lu siedzieliście na przeciwko siebie, a wasze usta były złączone w pocałunku. Biłaś się w środku ze sobą, czy dobrze robicie, ale zemsta to zemsta. 

Byun rzucił się w stronę Luhana i odciągnął go od ciebie. Odsunęłaś się od tej dwójki gwałtownie.
Baek uniósł rękę w górę i zamachnął się, jednak zatrzymał dłoń zaciśniętą w pięść, zanim uderzył nią w słodką twarz jelonka.
Chłopak puścił starszego, rzucił ci obolałe spojrzenie i pobiegł na górę. 
Nigdy nie widziałaś go tak złego. 

- W-wszystko w porządku? - nachyliłaś się nad Lu. 
- Tak ...
- Przepraszam ... to moja wina.
- Idź i porozmawiaj z nim zanim będzie na to za późno - nawet nie zaprzeczył, tylko posłał ci delikatny uśmiech. Przytaknęłaś, wstałaś i weszłaś po schodach na piętro. 
Stanęłaś przed drzwiami od pokoju Baekhyuna. Wiedziałaś, że teraz siedział tam sam, a towarzystwo gdzieś wybyło. Zapukałaś lekko, ale nie usłyszałaś żadnej odpowiedzi. 
Weszłaś do środka. Światło było zgaszone, a rolety opuszczone. Totalna ciemność. 
- B-baek? - odezwałaś się widząc postać skuloną pod ścianą. 
Podeszłaś do chłopaka i kucnęłaś na przeciwko niego. Teraz widziałaś go dokładnie. 
Jego twarz była zalana łzami, a eyeliner spływał mu z nimi po policzkach. 

- T-to nie jest tak jak wygląda ja .. 
- A jak?! - przerwał ci. Nie spodziewałaś się takiego wybuchu z jego strony. 
- Byłam zazdrosna - powiedziałaś. Chciałaś mieć to już za sobą. Baekhyun spojrzał na ciebie, nie rozumiejąc o czym właściwie mówisz. 

- Spędzałeś więcej czasu z Chanyeolem niż ze mną, a potem w ogóle przestaliśmy go razem spędzać. To bolało. Chciałam, żebyś poczuł się tak samo, więc poprosiłam Luhana o przysługę. Wiem, to zaszło za daleko. Mianhae .. - otarłaś jego łzy z policzków po czym spuściłaś głowę w zażenowaniu. Było ci wstyd. 

-- Nie spędzałem z tobą czasu, bo się bałem - chłopak spojrzał gdzieś w bok, a twój wzrok znowu skierował się ku niemu.
- Mwo? Czego? 
- Ja...moje serce bije tak szybko kiedy jestem z tobą. To się dzieje od niedawna. Nie chciałem się w tobie zakochać, bo wiedziałem, że nie odwzajemnisz moich uczuć, więc postanowiłem odsunąć się od ciebie, ż-żeby to się nie stało, ale kiedy zobaczyłem cię z Lu, coś we mnie pękło - przyznał. 
- Chincha, co za kretyn - rzuciłaś w jego stronę. 
- C-co? Ja ci się tu wyżalam! - oburzył się.
- Kocham cię Byun Baekhyun ...pabo z ciebie - fuknęłaś. 
On tylko uśmiechnął się szeroko, ujął twoją twarz w swoje dłonie i złączył wasze usta w pocałunku.

- Saranghae _____ . 

--------------------------------------------------------------------------
BONUS: 


Jedna z moich koleżanek oglądała jakiś talkshow z EXO i Luhan opowiadał o swoim pierwszym pocałunku. Później rozmawiała o tym z moją inną koleżanką i wyszło im hahah , takie coś: 

A: Woow Luhan opowiada o swoim first kiss.
B:  Omgomgomg, to było ze mną! Pamiętam jakby to było wczoraj <3
A: Opowiadaj xD 
B: Więc siedziałam sama w domu i się straaaasznie nudziłam i wtedy zadzwonił do mnie Luhan. Zaproponował wyjście do Starbucks. Pomyślałam, że to trochę hipsterskie i gimbiarskie , ale najważniejsze było to, że byłam z Luhanem. Podjechał pod mój dom na czarnym motorze. Luhan nie musiał mieć kasku na głowie, bo już miał helmet na głowie z włosów.
- Daj mi kask, żeby mi się nic nie stało.
 Pojechaliśmy do Starbucks, wypiliśmy wspólnie kawę (kasjerka miała pewną trudność z zapisaniem jego imienia na zamówieniu). Po wspólnie wypitej kawie, poszliśmy na spacer nad morze. Usiedliśmy na kocu, na plaży i oglądaliśmy fale, rozbijające się o brzeg. Mewy lekko unosiły się na tle zachodzącego słońca. W tym momencie, Luhan złapał mnie za rękę, spojrzał mi głęboko w oczy swoimi tycimi oczkami, rozszerzył usta i szepnął " saranghejo " (moja koleżanka była w etapie koreańskiego zwanym : poziom 0 , więc no XDD ). Zbliżył się i mnie pocałował . KONIEC.


Taaaak , więc to był taki bonusik xD. ♥ 

----------------------------------------------------------------------------
Scenariusz z Baekhyunem dla XOXO~~.
Wiem, zajęło mi to bardzo dużo czasu :< . 
Niestety lenistwo zwyciężyło ;;;; . 
Jednak wstawiłam w końcu ten scenariusz. Byłaś 
na samym końcu kolejki, więc czekałaś tak długo.
Mam nadzieję, że chociaż zobaczysz ten scenariusz ;/ . 

Chciałabym , żebyście częściej komentowali moje scenariusze, 
bo nie wiem czy wam się podobają lub czy jest coś, co powinnam
w nich zmienić ;;; . 
+
Otwieram kolejkę ^^ . 

Hanae. ♥ 
 


 
 

piątek, 3 stycznia 2014

Sylwestrowa noc ( Zelo - B.A.P )

https://31.media.tumblr.com/37a501f2b6d0a0a34bf70932fbe5bfad/tumblr_my2cjo2a8B1sjat0ro1_500.gif 

 - Oppa zabierzcie mnie ze sobą! - krzyknęłaś. Co z tego, że miałaś tylko 16 lat?!
Oni nigdzie cię nie zabierali! Gdzie tutaj jakakolwiek sprawiedliwość?!

- No Bang weźmy ją.... - nalegał YoungJae razem z tobą. Byłaś mu wdzięczna, że ci pomaga.
- Wiemy, że jest twoją siostrą i się o nią martwisz, ale ma 16 lat. Niech idzie, niech zaszaleje póki nie ma żadnych poważniejszych obowiązków - odezwał się przechodzący przez salon Daehyun. On zawsze był odpowiedzialny, więc nie spodziewałaś się tego po nim. 

Lider chodził po całym pokoju zamyślony. Czasami miałaś ochotę na niego nawrzeszczeć, wyjść i trzasnąć drzwiami, ale ... był twoim jedynym rodzeństwem. 

Zawsze słuchał o twoich problemach i doradzał Ci co powinnaś zrobić. 
Kochałaś go najmocniej na świecie. 

- Gukkie ... - zrobiłaś aegyo. To był jego koniec i twoja wygrana. Widziałaś to po jego minie i wzroku, spoczywającym na tobie. 

- Arasso ... - westchnął zrezygnowany. Nie był zadowolony z tego pomysłu. W jego oczach nadal byłaś małą dziewczynką, którą trzeba pilnować. 

- Jak się tak martwisz, to wybierz któregoś z nas, żeby się nią opiekował podczas imprezy i już. Albo sam to zrób - wyskoczył nagle JongUp. No super. Jeszcze ci niańka potrzebna. 

- Zelo, będziesz miał _____ na oku - odezwał się do maknae. Wszyscy spojrzeli na Banga jak na kretyna. Zelo? Najmłodszy? Jest ledwo rok starszy od ciebie. 

- Zgłupiałeś? - zaczął odważnie Dae.
-Mwoh?! - uniósł się twój brat.
- Zelo jest tylko rok starszy. Myślisz, że jest od niej bardziej odpowiedzialny?
- Yah! Ja tu jestem! - tupnął nogą zdenerwowany maknae. 
- Wiem co robię. Zelo zajmiesz się nią - uparł się Guk. 
- Dlaczego mam się o nią zamartwiać? Będę wyrywać laski a nie! - oburzył się chłopak. 
Pękło Ci serce. 

Drugą osobą, którą kochałaś równie mocno co brata, był Zelo. 
Zawrócił ci w głowie już od waszego pierwszego spotkanie, kiedy to lider przyprowadził cię do dormu B.A.P. Chłopak w blond włosach przeplatanych niebieskimi pasemkami, Choi Junhong. 

- Koniec rozmowy. Powierzam ci swój skarb w twoje ręce. Wykaż się odpowiedzialnością Junhong - Bang skończył. Wiedziałaś, że nie zmieni zdania. Po prostu poszedł bez słowa na górę się przygotować. Za chwilę wszyscy zrobili to, co on. 

Nastał wieczór. Minęły może dwie, trzy godziny od rozmowy. Wszyscy byli już gotowi do wyjścia. Miałaś na sobie czarną, mieniącą się sukienkę , z jednym odkrytym ramieniem i buty na obcasach pod kolor. Wyglądałaś na co najmniej 18 lat, więc spokojnie mogłaś zaszaleć w te sylwestra, bez czepiania się ludzi co do twojego wieku. Była godzina 19.00 , kiedy lider zarządził wyjście z dormu. Wszyscy wsiedliście do wynajętej limuzyny i ruszyliście do pobliskiego klubu, w którym miała się odbyć impreza sylwestrowa, dla gwiazd wytwórni i ich rodzin. Po niecałych 10 minutach byliście na miejscu. Zanim przekroczyliście drzwi wejściowe do klubu, Bang postanowił przemówić. 

- Zanim wejdziemy, muszę was oświecić. Chłopaki błagam, nie przesadzajcie z alkoholem. Wiecie, że od jutra znowu powiązany do treningów i nie chciałbym mieć 5 osób na ostrym kacu, niezdolnych do poruszania się. Zrozumiano?

- Tak jest liderze! - odpadli wszyscy z uśmiechami na twarzach. Już chcieliśmy wejść, ale Guk znowu nas zatrzymał.

- Jeszcze jedno. Zelo proszę cię. Powierzam ci w opiece swoją młodszą siostrę. Bądź odpowiedzialnym mężczyzną i nie zawiedź mnie, maknae -dodał, a Junhong przytaknął niechętnie głową .
- Mamy tak teraz sterczeć, czy wejdziemy w końcu do środka? - spytałaś zirytowana i zniecierpliwiona. YongGuk uśmiechnął się szeroko.

- Miłej zabawy - odrzekł tylko i wszedł do lokalu pierwszy, a reszta udała się w ślady za nim. Od razu "uderzyła" w was głośna muzyka. Ledwo słyszałaś własne myśli. 

- Jak ludzie mogą pracować dzień w dzień w takim hałasie? - spytałaś sama siebie, ale idący obok ciebie Zelo, usłyszał twoje pytanie. 

- Są już przyzwyczajeni. Jeżeli nie masz ani wykształcenia, ani talentu, lądujesz w takim miejscu. Jednak nie tylko. Możesz być wtedy też kasjerką w supermarkecie, sprzątaczką... wiesz o co mi chodzi - odparł. Ledwo słyszałaś go przez dudniącą ci w uszach muzykę, ale na tyle, żeby zrozumieć o czym mówił i o co mu chodziło. 

- Aigoo... pewnie tak - rzuciłaś cicho. 
- To może ... ty sobie usiądziesz o tam - wskazał ci jedną z wolnych kanap - ... a ja zajmę się dziewczynami. Co ty na to? - zabolało cię to bardziej niż to, co powiedział rano, ale wiedziałaś, że tego wieczora, musisz go słuchać... w końcu, był za ciebie odpowiedzialny. Skinęłaś głową niechętnie , ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy i poszłaś usiąść na wskazane przez chłopaka miejsce. On zaś od razu podszedł do kilku dziewczyn. Od patrzenia na tych wszystkich pijanych do bólu ludzi, robiło ci się nie dobrze. Zapach alkoholu mieszał się z ostrym i nieprzyjemnym zapachem potu. Ty obserwowałaś swój ideał, który nie spojrzał na ciebie ani razu. Tego wieczora powinien poświęcać ci najwięcej uwagi, a tymczasem nie poświęcał ci jej w ogóle. Był zajęty podrywaniem jakiejś pustej dziewczyny w przykrótkiej bluzce i różowej miniówce. Kilka łez spłynęło po twoim policzku. Ta impreza dłużyła ci się w nieskończoność. Miałaś dosyć. Podeszłaś wolnym krokiem do baru i usiadłaś na jednym z tych śmiesznych, wysokich krzeseł. 

- Co sobie życzysz, piękna? - odezwał się barman za ladą. 

- Coś mocnego - odparłaś. Kolejne łzy wypłynęły z twoich oczu. Jedno szczęście, że twoje kosmetyki były wodoodporne. 

- Nie płacz - chłopak starł kciukiem łzy z twoich zarumienionych teraz policzków - Kto jest sprawcą twojego smutku, kochanie? - spytał. Kochanie? Czy on nie pozwalał sobie na zbyt wiele? Ciebie to nie interesowało. Miałaś teraz gorsze problemy na głowie, niż to. 

- To nie jest istotne. Chcę coś mocnego, teraz - wręcz zażądałaś. Wiedziałaś, że to nie jest dobry pomysł, ale musiałaś utopić w czymś swoje smutki. Młody barman ucałował twój policzek i zabrał się za sporządzanie czegoś dla ciebie. Już po chwili , postawił przed tobą kieliszek z kolorową zawartością. 

- Nie dosypałeś tam niczego podejrzanego prawda? - spytałaś dla pewności, patrząc podejrzliwie na chłopaka. Ten tylko zaśmiał się, najwidoczniej rozbawiony twoimi wątpliwościami. 

- Nie bój się. W tym kieliszku znajduje się tylko i wyłącznie mocny alkohol - uśmiechnął się szeroko. 

- W sumie ... wszystko jedno - spuściłaś wzrok, czując jak kolejne łzy zbierają ci się do oczu.

- Ten kretyn nie jest ciebie wart ... będzie inny - te słowa cię nie pocieszały, ale cieszyłaś się, że nieznajomy chociaż się starał. Wzięłaś kieliszek w rękę i jednym łykiem wypiłaś całą jego zawartość. Skrzywiłaś się lekko, ale o dziwo smak w całe nie był tragiczny. 

- Ile chcesz za 7 kieliszków? - spytałaś bez ogródek. 

- Chcesz się czołgać do domu, piękna? - zaśmiał się. 

- To mnie mało obchodzi w tej chwili. Nie przejmuj się mną. 
- Nie znam cię, kochanie. Z jakim zespołem przyszłaś? 

- B.A.P .. - odparłaś. Wypiłaś tylko jeden kieliszek, ale już czułaś się weselej. 
- Więc, który z chłopców złamał ci serce? 
- Maknae. Evil Maknae - odparłaś.
- Choi Junhong, racja? - spytał, a ty pokiwałaś głową. Chłopak nalał ci kolejny, pełny kieliszek alkoholu, a ty od razu wypiłaś go do dna. 

- Więc ile mam dać za 7 kieliszków?
- Masz gratis. Zapłacę za ciebie. To szlachetny cel, opłacam wylanie twoich smutków - uśmiech nie schodził mu z twarzy.  

- Komawo - nigdy nie byłabyś w stanie, odwdzięczyć mu się za to. Wypiłaś kolejny kieliszek i kolejny, aż doszłaś do siedmiu. Odeszłaś powoli od lady i zobaczyłaś Zelo. Wasze oczy spotkały się. Kręciło ci się w głowie, na dodatek ta głośna muzyka i odurzający zapach. Zemdlałaś. Zobaczyłaś tylko jak spanikowane maknae podbiega do ciebie i coś krzyczy, ale nie słyszałaś już, co. 

Uchyliłaś powoli powieki. Nie byłaś już na imprezie, tylko w dormie. Dokładniej, na łóżku maknae. Otworzyłaś oczy szerzej i zobaczyłaś jak Zelo wychodzi z pokoju. 

- Junhong-ah? - powiedziałaś zachrypniętym głosem. Czułaś promile w swojej krwi. Nadal byłaś pijana i miałaś tego świadomość. Chłopak zatrzymał się, obrócił, podszedł do ciebie i kucnął przy łóżku. 
- Ile wypiłaś ____? - spytał patrząc gdzieś w bok. 
- Siedem kieliszków ... 
- Siedem kieliszków czego? 
- Nie wiem, ale to było coś bardzo mocnego - normalnie byś skłamała, ale nadal byłaś pod wpływem alkoholu. 
- Jesteś nieodpowiedzialna - stwierdził. W tym momencie, wszystko się w tobie zgotowało. Zacisnęłaś pięści pod kołdrą. 
- Ja jestem nieodpowiedzialna?! Miałeś mnie pilnować! Bang przydzielił ci do cholery to zadanie! Nie dość, że kompletnie to olałeś i upiłam się z twojego powodu, to jeszcze mówisz mi, że jestem nieodpowiedzialna?! - wybuchłaś, a łzy spłynęły po twoich policzkach. Zelo zamarł, a ty spuściłaś wzrok. Czyżbyś powiedziała troszkę za dużo? Zdecydowanie tak.
- J-jak to przeze mnie? 
- Kocham cię debilu... - odparłaś znacznie ciszej. W końcu to powiedziałaś i teraz, było ci lżej. 
- J-jak to? 
- Nic cię nie obchodzę. Nawet nie raczyłeś na mnie spojrzeć chociaż raz na tej imprezie. Co mają te wszystkie puste dziewczyny, czego ja nie mam? - łzy nadal nie przestały płynąć. 
- J-ja ... przepraszam. 
- To wszystko? - prychnęłaś.
- Twoja miłość nie jest jednostronna _____ - czy ty się właśnie przesłuchałaś? Czy on czasami wyznał ci miłość?  Przecież gdyby zależało mu na tobie, nie zachowywałby się tak.
- S-słucham? 
- Od dawna cię lubiłem bardziej niż powinienem. Sądziłem, że lubisz DaeHyuna, więc chciałem zapomnieć o swoim uczuciu. Zacząłem być dla ciebie wredny i ignorowałem cię. Przepraszam - to co powiedział, kompletnie cię zszokowało. W jednej sekundzie... wybuchłaś śmiechem. Zelo spojrzał na ciebie jak na idiotkę. 
- Ja ci tu wyznaje uczucia! Z czego się śmiejesz?! - krzyknął zirytowany. 
- Ja i DaeHyun oppa? - wręcz wiłaś się ze śmiechu. 
- Tak sądziłem. Co chwilę się przytulacie, on niemal co chwilę całuje cię w czoło ... 
- Junhong ... wiesz, że DaeHyun jest typem bardzo opiekuńczej osoby. 
- Ne ...
- Właśnie. Jednak ... Nie rozmawiamy już o tym - spojrzałaś na zegarek. 
- Dochodzi 24.00 - powiedział za ciebie Zelo. Wstałaś z łóżka, złapałaś chłopaka za rękę i pociągnęłaś go w stronę okna. Kompletnie zignorowałaś ból głowy. 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1! 
- Wszystkiego najlepszego w nowym roku Junhong - uśmiechnęłaś się szeroko.
- Wszystkiego najlepszego _____ - wybiegliście przed dorm. Niebo całe jaśniało od petard. Zelo złapał cię za rękę. Spojrzałaś na niego, a on na ciebie. 

- Saranghae - szepnął ci do ucha i przylgnął wargami do twoich ust. Byłaś najszczęśliwszą osobą na ziemi, tak samo jak on. 

Jednak następnego dnia, nie było tak wesoło. Zeszłaś razem z maknae na śniadanie i wiedziałaś, że czeka was rozmowa z Bangiem. Cały zespół już siedział przy stole, gotowy do dyskusji. Zelo złapał cię mocniej za rękę. Już widziałaś, że lider nie jest zadowolony. Usiedliście razem przy stole i spojrzeliście na każdego członka zespołu. 
- Zawiodłeś mnie, Choi Junhong - odezwał się twój przyrodni brat, YongGuk. Użył pełnego imienia i nazwiska Zelo ... już wiedzieliście, że nie jest dobrze. 

- Wiem o tym, mianhae. 
- Powierzyłem ci swój najdroższy skarb, a ty to zlekceważyłeś. 
- Bang to nie było ta.. 
- Nie mówiłem do ciebie ______ - przerwał ci, a ty od razu zamilkłaś. 
- Wiem, że straciłeś do mnie zaufanie, ale nie cofnę czasu hyung. 
- _______ , myślałem , że jesteś bardziej odpowiedzialną osobą - Bang zwrócił się teraz do ciebie. 
- Przepraszam - tylko tyle mogłaś powiedzieć. 
- Jednak znam powody waszych czynów. Macie szczęście, że DaeHyun jest w tym zespole i wiedział o waszych zauroczeniach ... uratował was przed karą. Gratulacje gołąbeczki - uśmiechnął się szeroko, a ty i Zelo, jeszcze szerzej. 

- Tylko spróbuj mi ją skrzywdzić Junhong - dodał kiwając palcem, na co wszyscy się zaśmiali. Wyglądało to nieco komicznie.

- Oj Zelo, teraz musisz uważać na tatusia Guka, żebyś mu nie popadł - zachichotał YoungJae. 

- Drugi raz cię nie zawiodę hyung!
A teraz wybaczcie, ale my idziemy na randkę! - Zelo zarumienił się, chwycił cię za rękę i niemal wybiegliście z dormu, słysząc za sobą jeszcze, pogwizdywania,

Wkroczyliście w nowy rok i zaczęliście nowe życie, razem.

----------------------------------------
Scenariusz dla Ruda. ^^ 
Wiem, że już po sylwestrze, ale lepiej
późno niż wcale, prawda? Jednak 
nie dałam rady skoczyć całej kolejki
przed zakończeniem przerwy świątecznej. ;;;;;; Został mi tylko scenariusz z BaekHyunem. Postaram się wstawić go szybko w miarę swoich możliwości. ;; 
No i .... Wszystkiego dobrego w nowym roku wszystkim! <3

Hanae. ^^



niedziela, 22 grudnia 2013

Kiedy odkrywa twój talent ( Daesung - BigBang )


- ___! Gdzie znowu wychodzisz?! Pora obiadu! - krzyknęła twoja mama z kuchni kiedy właśnie zakładałaś płaszcz. 

- I-idę na plażę! Nie jestem głodna .. - uśmiechnęłaś się szeroko 
do rodzicielki i pomachałaś do niej blokiem technicznym . Kobieta zmarszczyła czoło.

- Aish ... no dobrze, ale na kolację masz wrócić - przestrzegła, a ty skinęłaś głową i wyszłaś z domu. 

Puściłaś się chodnikiem w kierunku miejscowej plaży. 

Ludzie na ulicy obserwowali cię bacznie. 
Przyzwyczaiłaś się do tego już dawno. Byłaś inna . 
Weszłaś wolnym krokiem na molo i spojrzałaś w dal. To była idealna pogoda. 
Wiatr powiewał lekko,  a słońce świeciło na niebie. Był początek jesieni. Chłodno wcale ci nie przeszkadzało. Zeszłaś z pomostu i zaczęłaś iść po piasku, który zapadał się pod twoimi krokami. 

Doszłaś do miejsca, w którym było najciszej. Nie było tu nikogo. 
Tylko ty, blok rysunkowy, ołówek i węgle. 

Usiadłaś na ziemi po turecku i zaczęłaś szkicować widok przed sobą. 
Było to woda. Nie widziałaś jej granic. Nikt nie widział. Tak jakby nigdy się nie kończył. 

Włożyłaś dodatkowo parę słuchawek do uszu. 
Minęło może 10 minut , a może 2 godziny. 
Nie miałaś zegarka. W tym momencie, czas kompletnie nie miał dla ciebie znaczenia. 

Szkic skończony. 
Poczułaś, że nie jesteś sama. 
Obróciłaś się. Twoje przypuszczenie nie były mylne. 
Za tobą stał chłopak. Nie dużo starszy. Rok, dwa? 
Przyglądał się twojej pracy nie zważając nawet na to, że go obserwujesz. 

- Ekhem - odchrząknęłaś, a on spojrzał na ciebie.
- Mwoh? - spytał głupkowato. 
- Co...ty robisz?
- Nie widzisz? Obserwuję jak rysujesz - odparł beznamiętnie.

Wywróciłaś oczami.
- Więc siadaj tu, a nie stoisz - uśmiechnęłaś się i wskazałaś miejsce obok siebie. 
Nieznajomy uczynił to i znowu spojrzał na twoją nieskończoną jeszcze pracę.
Nie zwracając na niego uwagi zbliżyłaś węgiel do kartki i zaczęłaś cieniować wszystko. 

- Jestem DaeSung - usłyszałaś nagle i uśmiechnęłaś się pod nosem. 
- _____ - odparłaś nie patrząc na niego. 

- Dobrze ... Ci to wychodzi ... 
- To moja pasja i tyle - skwitowałaś dalej mażąc po kartce. 
Jeszcze kilka pociągnięć. Rozmazałaś w kilku miejscach palcem i gotowe! Odetchnęłaś i wyrwałaś kartkę z bloku. 

- Proszę - wręczyłaś ją chłopakowi. 
- C-co? Napracowałaś się przy tym ... nie chcę ... - odparł, a ty pokręciłaś przecząco głową rozbawiona jego wypowiedzią. 

- To dla ciebie. Albo bierzesz albo zostanie sobie na piasku - położyłaś pracę na ziemi i zaczęłaś zbierać swoje rzeczy. DaeSung spojrzał na ciebie i wziął kartkę.
- Idziesz już? 
- Ne ... skończyłam rysować więc idę - uśmiechnęłaś się. 

- Zobaczymy się jeszcze? - spytał patrząc gdzieś w dal. Zamyśliłaś się na chwilę.
- Nie wiem .. - wzruszyłaś beznamiętnie ramionami. Chłopak nie spojrzał w twoją stronę.
Rzuciłaś mu ciche "cześć" na pożegnanie i minęłaś go , pogrążając się w swoich rozmyśleniach. 


Oczywiście w domu zastał cię obiad ... niestety do podgrzania. 

- Nic nie namalowałaś? - odezwała się mama, wchodząc do kuchni. Spojrzałaś na nią z lekka oburzona. To nie możliwe, żebyś wychodząc, nic nie namalowała lub naszkicowała. 

- Namalowałam  - odparłaś krótko , obserwując jak twoje danie kręci się w mikrofali. 
- Więc.. gdzie jest twoje dzieło? 
- Oddałam je chłopakowi - chwilę potem zrozumiałaś jak to zabrzmiało i zarumieniłaś się. 
- Masz chłopaka?!

- M-mwoh?! Aniyo... Spotkałam go na plaży i dałam mu mój obraz jako pamiątkę naszego ... dość nietypowego i przypadkowego spotkania - skwitowałaś z uśmiechem i wyjęłaś gotowe jedzenie. 

Twoja mama tylko spojrzała się dziwnie w twoją stronę i nic nie mówiąc, zabrała się za zmywanie naczyń, a ty udałaś się prosto do stołu.
Byłaś głodna jak wilk, więc danie szybko zniknęło z białego talerzyka w różowe kwiatki. 
Ten dzień , aż do wieczora, minął ci niespodziewanie szybko. 

Oprócz spotkania z DaeSungiem, wszystko było tak jak zwykle, nic ciekawego. 
Następnego dnia, z rana, zadzwonił twój budzik. 
Wyłączyłaś go niechętnie i zwlokłaś się z łóżka. Wzięłaś szybki prysznic, powtarzając sobie pod nosem ostatnią lekcję z geografii. 
Ubrałaś koszulę w szaro-czarną kratkę i czarne shorty. Do tego creepersy w tym samym kolorze. 
Jasno niebieskie włosy, upięłaś w kitka. 
Spojrzałaś niechętnie na zegarek. 

- Aigoo .. jeszcze pół godziny.. - westchnęłaś pod nosem. zarzuciłaś plecak na plecy i wyszłaś z pokoju. Przechodząc przez salon, pochwyciłaś kanapkę z talerza i wepchnęłaś ją sobie do ust. 

- Wychodzisz już? - spytała twoja mama wchodząc na korytarz i obserwując jak zakładasz płaszcz.
- Ne. Pouczę się jeszcze przed lekcją - uśmiechnęłaś się, po czym machnęłaś jej ręką na pożegnanie i wyszłaś z domu. Dojazd do szkoły rowerem zajął ci zaledwie 15 minut. No...tak około.

Wgramoliłaś się po schodach i weszłaś do kolorowego budynku liceum plastycznego. 
Pierwsze co zrobiłaś, to udanie się do swojej szafki. Nie wyróżniała się ona na zewnątrz wyglądem , od innych szafek, ale za to w środku była usłana kolorami tęczy. 
Opłacało się siedzieć 6 godzin w szkole w sobotę, dla takiego efektu. Tak, sama to namalowałaś. 

Pierwsza lekcja - rzeźba. Wzięłaś z szafki wszystko co potrzebne i zamknęłaś ją. Ruszyłaś przed siebie szkolnym korytarzem. Każdy zmierzył cię wzrokiem, a ty wbiłaś jak zwykle wzrok w ziemię. To było jedyne miejsce, w którym nie byłaś taka otwarta i pewna siebie. Szkoła. 

Gdybyś wiedziała, że tym zawstydzeniem, zrobisz komuś krzywdę, nawet nie zwróciłabyś wzroku ku podłodze. Poczułaś tylko przeszywający ból na całym ciele. Otworzyłaś oczy.
Spojrzałaś na osobę, z którą się zderzyłaś. Wydawała ci się dziwnie znajoma. 

- Uważaj jak ... - wrzasnął chłopak i momentalnie się zaciął. Podrapałaś się w tył głowy.
- Mianhae ..- rzuciłaś krótko.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - spojrzał na ciebie podejrzliwie, nie zważając uwagi na to, co powiedziałaś - Spotkaliśmy się wczoraj prawda? - odpowiedział na swoje pytanie .. pytaniem . 
- Ne .. - odparłaś, a chłopak uśmiechnął się szeroko. 
- Miło znowu Cię widzieć - zwrócił się do ciebie i machnął ręką, ale zaraz syknął z bólu.
- U- upadłeś na nią? Zaprowadzę cię do pielęgniarki - powiedziałaś os razu i tak też zrobiłaś. 
Siedzieliście teraz w gabinecie i czekaliście na przemiłą blondynkę w białym fartuchu. 
Po niedługim czasie zabandażowała twojemu "znajomemu" rękę. 

Szliście przez korytarz w ciszy, tak wolno, aby przeminęła pierwsza lekcja. 
- Co robisz w tej szkole? Nie widziałam cię tu nigdy - zaczęłaś. Będąc w szkole, nawet przy nim nie byłaś tak otwarta, jak wczoraj na plaży. 
- Przeprowadziłem się wczoraj ... to mój pierwszy dzień w szkole.
- Oh .. rozumiem. Również chodzę tu od tego roku, ale od początku. Nie mam tu zbyt wielu znajomych - wbiłaś wzrok w podłogę. 

- Ty? Wydawało mi się, że jesteś towarzyską osobą...
- Nie tutaj. Nie w tym budynku. Strzeliłam gafę już pierwszego dnia i już nie mam odwagi, żeby normalnie z kimś porozmawiać. Jednak ... to długa historia - usłyszałaś tylko ciche westchnięcie.
- Czy po części to nie przez to, ludzie cię odrzucają? - pokazał palcem na twoje szare oczy, potem na delikatne piegi w okolicy nosa i niebieskie włosy.
Przytaknęłaś głową. 

- Nie jesteś stąd. Jesteś inna, więc cię odrzucają, a nie powinni. To banda nietolerancyjnych ludzi.Nie przejmuj się.. - obdarzył cię ciepłym uśmiechem. Jego słowa dodały ci nieco otuchy. 

- Aigoo ... nie chcę tu zostawać ... urwijmy się z lekcji.
- Taka grzeczna dziewczynka i prymuska chce wagarować? - spytał nie dowierzając.

- C-co? - spytałaś. Dae zatrzymał się przy jednej ze szkolnych tablic informacyjnych, na której widniała kartka z 3 najlepszymi uczniami w szkole. Wskazał na twoje imię i nazwisko. Było pierwsze, jak co miesiąc (co miesiąc zostały wywieszane takie rankingi). 

- O-o to chodzi ... no tak - wzruszyłaś ramionami. 
- Zanim pójdziemy i wpakuję się w kłopoty, pokażesz mi szafkę ze swoimi pracami? Słyszałem, że każdy uczeń ma 2 szafki w szkole. Tą na książki i materiały oraz tą na prace. 

- Chętnie - uśmiechnęłaś się szeroko i ruszyłaś w kierunku sali malarskiej, koło której znajdował się poszukiwany przez was obiekt. 

Podwinęłaś rękawy koszuli i odpięłaś od srebrnej bransoletki , mały, lekko zardzewiały kluczyk i otworzyłaś nim szafkę. Twoje malowidła i inne różności , ledwo mieściły się w środku.

- Proszę bardzo. Grzeb do woli - zachęciłaś chłopaka, a ten zaczął wyjmować wszystko i oglądać uważnie. Stałaś w ciszy i obserwowałaś go. 

- Masz wielki talent szkoda, że ludzie tego nie zobaczyli - pochwalił cię. 
- Dziękuję - odparłaś krótko dumna z siebie. Chłopak pochował wszystko starannie i zamknął szafkę. 

- Idziemy? - spytał.
- Chyba tak ... - uśmiechnęłaś się i razem ruszyliście do wyjścia. Zanim opuściliście szkołę, ubraliście się ciepło. Na dworze wiało lecz świeciło słońce. 
Idealna pogoda na spacer w parku. 

Tak minęło pół roku, rok. 
Ty i on. 
Jedno niesamowite spotkanie, potem drugie. 
Byliście sobie pisani. Zostaliście parą. Czy coś w tym dziwnego?

Przez cały ten czas, prac w twojej szafce przybywało. Oczywiście tak samo jak w szafce DaeSunga,
Oby dwoje byliście idealnymi osobami do wyśmiewania w szkole. 
Ty z powodu wyróżniania się, a on z powodu bycia z tobą. Jednak ... kochaliście się i nie zważaliście na to co mówią inni. 

Była sobota. Wiosna. Siedziałaś w ogrodzie za domem i czytałaś jakąś książkę, kiedy przez bramkę wszedł on. 

- ____! - uśmiechnął się wesoło, idą w twoją stronę. Momentalnie wstałaś i rzuciłaś mu się na szyję. 
- Jesteś - powiedziałaś szczęśliwa. 
- Tak ... i ... muszę Cię gdzieś zabrać.
- Hm? Dokąd? 
- Na wystawę - tak długo nie byłaś na wystawie, więc ucieszyłaś się z tej wieści.
Do galerii sztuki poszliście na piechotę. Nie było daleko. Weszliście do budynku, a potem do ogromnej sali. Była ona wypełniona po brzegi ludźmi. Wstęp był wolny, więc dużo się osób zebrało. 
Przeleciałaś wzrokiem po kilku pracach i po prostu Cię zatkało. 

- D-dae .. - zaczęłaś. 
- Ne? 
- T-to są moje prace ... - spojrzałaś na niego.
- Chciałem, żeby ludzie je zobaczyli. Mówiłem ci to tak jakby .. przy naszym drugim spotkaniu, pamiętasz? - zaskoczył cię. Nie spodziewałaś się tego. Wszystkiego, ale nie tego. Na dodatek te tłumy .. na twojej własnej wystawie. 

- Dziękuję .. - przytuliłaś go mocno ze łzami wzruszenia w oczach. 
On pogłaskał cię po głowie. 

- To drobiazg .. moja niebiesko-włosa - odparł i złożył pocałunek na twoich ustach. 

-------------------------------------------------------------------------------------------

 Scenariusz dla Ruda. ^^ 
Tak długo minęło odkąd mnie nie było. 
Miałam tyle na głowie.
Sami wiecie jak szkoła męczy ludzi, prawda? 
Ciężko znaleźć choć odrobinę czasu, żeby od wszystkiego się 
oderwać. Ktoś tu w ogóle zagląda? ;; 
Mam nadzieję, że tak ^^ . Do końca przerwy świątecznej, postaram się
zrealizować wszystkie zamówienia. :3


Hanae. ♥

 

sobota, 19 października 2013

Kiedy jest inny niż myślisz ( G-Dragon - BigBang )

Mianhae. 
Mianhae.
Mianhae.

Brak weny, lekcje .. treningi . Dużo tych powodów, dla którego była tak długa przerwa, ale wracam ze scenariuszem ;;;;; . Wybaczone? :<


- Yah! JiYong! - krzyknęłaś z drugiego końca sali. 
Miałaś dosyć tego, że chłopak wyżywa się na kujonach i słabszych osobach. 
Wszyscy popatrzyli na ciebie jak na kretynkę. No tak , kto by miał odwagę postawić się temu ciołkowi? Właśnie ty. 

- Czego? - warknął chłopak i spojrzał na ciebie spod wymalowanych na czarno rzęs. 
- Przestań znęcać się nad ludźmi. Zachowujesz się jak ostatnia świnia - rzuciłaś wyrzucając do śmietnika butelkę po soku pomarańczowym. Usiadłaś na swoje miejsce, a Ji Yong podszedł do ciebie. 
Trzasnął rękoma o blat twojego biurka i nachylił się nad tobą. 

- Rozkazujesz mi? - wycedził przez zaciśnięte zęby. Prychnęłaś pod nosem.
- Oczywiście, że tak. A teraz usiądź grzecznie na swym zarozumiałym tyłku i daj chłopakowi spokój - spojrzałaś na stojącego na środku sali kujona z kartką na czole : " Kretyn" . 

- Siadaj .. kretynie - odezwał się wandal , a niski chłopak w okularach posłał ci wdzięczne spojrzenie i usiadł przy swoim biureczku . 

Uśmiechnęłaś się wrednie do Ji Yonga . 
- Lepiej ci? - warknął ponownie. 
- Nie ... siadaj na dupie i milcz. Nie chcę słyszeć twojego głosu - odparłaś po czym wyszłaś z sali trzaskając drzwiami. Poprawiłaś plecak i udałaś się do swojej szafki po czym poszłaś do klasy informatycznej na kolejną lekcję. 

Reszta dnia minęła ci dosyć szybko. Oczywiście nie obyło się bez karcących spojrzeń od uczniów.
Wiedziałaś, że o twoim występku będzie głośno co najmniej przez następny tydzień.
Wyszłaś z budynku szkoły i udałaś się prosto do domu swojej przyjaciółki. 

No cóż, projekt na historię sam się nie zrobi prawda? 
Siedziałyście teraz przed laptopem, szukając ciekawostek o Mieszku II Lambercie.
Cisza między wami była przerażająca, ale w końcu została przerwana. 

- Słyszałam o Yongu .. - odezwała się nagle twoja przyjaciółka. 
- Aish .. zamknij się . . . 
- No już .. podoba ci się .. wiem to ___ - odparła. Gdybyś miała w buzi sok to na pewno oplułabyś nim ekran laptopa. ŻE CO?!

- Że co?! - wrzasnęłaś.
- Oj .. no przecież wiem, że ci się podoba. 
- Jesteś kretynką. Myślisz, że jak go opieprzyłam to mi się podoba? - spojrzałaś na nią jak na downa. 
- Aniyo ... dobra .. nie ważne. Zabierzmy się za ten projekt - rzuciła. Przewróciłaś oczami tylko. 

Minęło zaledwie 1.5 godziny , a skończyłyście. 
- Dobra. Zostawiam ci to, a ty przyniesiesz go we wtorek arasso? - uśmiechnęłaś się szeroko.
- Yhh .. niech będzie , a teraz zmiataj, bo późno już - zaśmiałyście się, a ona odprowadziła cię do wyjścia. 

- To do poniedziałku - wyszłaś z jej mieszkania. Właśnie zaczął się upragniony dla wszystkich weekend. Mogłaś wrócić spokojnie do domu z myślą, że jak wejdziesz, nie będziesz musiała zabierać się do tej okrutnej pracy domowej . 

Było już ciemno, a ty musiałaś przejść przez najgorszą z uliczek w Seulu .. wcale ci się to nie uśmiechało, ale jakoś musiałaś wrócić. Innej drogi nie było. Weszłaś w ciemną alejkę. Dłużyła ci się ona niemiłosiernie. Nagle przystanęłaś widząc czyiś cień. Wiedziałaś, że to był chłopak ... siedział na krawężniku. To co zobaczyłaś sprawiło, że twoje serce stanęło. 

Do cienia dołączyła żyletka, którą trzymał w ręku. Nie chciałaś, żeby ktoś stracił życie na twoich oczach. Twój brak odpowiedzialności wygrał. Rzuciłaś się na chłopaka za rogiem i wyrwałaś mu ostre narzędzie, rzucając je gdzieś w bok. Zamknęłaś oczy, bojąc się, co teraz będzie. 

Nie poczułaś żadnego ruchu, ale wiedziałaś, że na nim leżysz . Na tym .. kimś. 
Zaczynało cię to niepokoić jeszcze bardziej. Otworzyłaś powoli oczy, a po chwili prawie ci wypadły.

- J-ji yong .. - szepnęłaś patrząc na chłopaka leżącego pod tobą.
- Zeszłabyś ze mnie z łaski swojej? - spytał zgryźliwie. 
Otrząsnęłaś się i przysiadłaś obok niego. Nadal nie mogłaś uwierzyć, że to na prawdę on. 

- C-co ty ... próbowałeś zrobić? - zająknęłaś się. 
- Nie twój interes - warknął, sięgając z powrotem po narzędzie , a ty tylko uderzyłaś go w rękę. Chłopak syknął z bólu.

- Kretyn - mruknęłaś pod nosem.
- Co ci do tego? Nienawidzisz mnie .. tak jak inni - w jednej sekundzie,
zrobiło ci się go żal. Wstałaś z miejsca i wyciągnęłaś do niego rękę, uśmiechając się serdecznie. 

- Rusz dupę, nie będziemy tu siedzieć. Mam w domu dużo kakaa. 
- Mwoh? - chłopak prychnął. 
- Chcesz czy nie? Nie będę tu sterczeć - odrzekłaś, a on momentalnie się podniósł. 
Zaczęliście iść przez tą mroczną alejkę, aż doszliście do twojego domu. Otworzyłaś drzwi. 
Było późno, ale twojej mamy nie było. No tak ... kolejne spotkanie biznesowe. 

Jak się jest właścicielem megakorporacji, to trzeba zostawać po nocach w pracy. 
Wskazałaś chłopakowi kanapę w salonie , a sama poszłaś do kuchni zrobić kakao. 
Nie zajęło ci to dużo czasu. 
Już po kilku minutach, wróciłaś z dwoma kubkami, z których wystawały pianki. 
Postawiłaś je na stole i pobiegłaś jeszcze po koc. Podałaś go Ji Yongowi. 

- Masz ... pewnie zmarzłeś - powiedziałaś. 
- Dzięki - mruknął pod nosem i okrył się czerwonym kocem. 

- Na prawdę ... masz problemy? - zaczęłaś temat. Wiedziałaś, że on nie chce o tym rozmawiać, ale chciałaś się dowiedzieć czegoś o nim . 

- Ciężko to zauważyć prawda? - uśmiechnął się kpiąco pod nosem, a łzy napłynęły mu do oczu. 
Obserwowałaś go bacznie, każdy jego ruch. 

- Po twoim codziennym zachowaniu? Tak. 
- W-wiem ... ja tylko ... nie mam na kim się wyżyć. Nie mam komu powiedzieć, jak strasznie się czuję. Nie mam rodziny, nie mam przyjaciół - schował twarz w dłoniach. 
Co mogłaś zrobić? Po prostu przytuliłaś go z całej siły , a w odpowiedzi usłyszałaś cichy chichot.

- Zamknij mordę - ucięłaś krótko. 
- To jest zabawne ... rano mnie ochrzaniasz i oczerniasz, a teraz mnie przyjmujesz i pocieszasz.

- Co w tym dziwnego? Wtedy tamten chłopak był słaby .. teraz ty jesteś słaby ... łatwo to zrozumieć nie uważasz? - wyjaśniłaś mu , a on przytaknął i upił łyk kakaa. 

- Dobre .. - powiedział, a ty uśmiechnęłaś się delikatnie. 
- Nie czuj się słaby Ji Yong ... - rzuciłaś nagle. W pewnej chwili ... naszło cię na sprawdzenie pewnej rzeczy. Złapałaś jego ręce i podwinęłaś znienacka rękawy jego bluzy. 
Łzy mimowolnie napłynęły ci do oczu. 
Chłopak spuścił wzrok zawstydzony. Czuł się strasznie z tym, że to widzisz.

- T-to ... nic - powiedział cicho. 

- T-ty kretynie. Aish .. czekaj tu .. - otarłaś łzy i pobiegłaś do łazienki po apteczkę. Wyjęłaś stamtąd bandaże i delikatnie owinęłaś je wokół przemytych wcześniej ran na jego rękach. 

- Komawo - powiedział gdy już skończyłaś. 
- Nie rób tego nigdy więcej . Nie pozwalam ci - ucięłaś. 

- Arasso - westchnął cicho - powinienem się już zbierać - dopił kakao i wstał. 
- Dobrze ... - zrobiłaś to samo i odprowadziłaś go do drzwi. Przytuliłaś go mocno na wyjściu. 
- Dziękuję za wszystko ... s-spotkamy się jutro? - spytał z nadzieją. 

- Napiszę do ciebie ... - odparłaś , a on pomachał ci delikatnie i wyszedł. Zamknęłaś za nim drzwi. 
Było ci przykro , źle. Marne szanse, żebyś tego dnia, zasnęła spokojnie. 
Jak przypuszczałaś, tak było. Godzinę później , położyłaś się do łóżka, ale nie mogłaś nawet zmrużyć oka. Co by było gdybyś nie szła tą alejką? Wszystko by wyglądało tak, jak tego samego dnia rano.

Traktowałabyś go jak ostatniego egoistę. W sumie ... był egoistą, ale on ... po prostu chciał zrozumienia. A ty ... postanowiłaś mu je dać. 

Następnego dnia, obudziłaś się kompletnie niewyspana. Całą noc męczyła cię ta cała sytuacja.
Zwlokłaś się z łóżka i poczłapałaś w swoich różowych kapciach do łazienki. 

- I jak ty wyglądasz maszkaro? - powiedziałaś sama do siebie, wbijając zażenowany wzrok w lustro. Miałaś wrażenie, że zaraz po prostu pęknie. 
Chwyciłaś za szczoteczkę i umyłaś zęby po czym rozczesałaś włosy. 
Pobiegłaś się ubrać, a potem napisałaś do Ji Yonga. 

Umówiliście się na punkt 11.00 . Zjadłaś na śniadanie kilka naleśników i wypiłaś szklankę soku pomarańczowego... jak zawsze. Wyszłaś z domu około 10.43 i udałaś się na pobliskie, opuszczone boisko do koszykówki. 

Chłopak już tam był. Siedział na środku betonu, bawiąc się butelką po tymbarku. 
Usiadłaś przed nim po turecku . 

- A więc jestem - uśmiechnęłaś się wesoło. 
- Dobrze - pierwszy raz ujrzałaś jego szczery uśmiech. Twoje serce po prostu skakało z radości widząc, że jest szczęśliwy. 

- J-jak ci się spało?
- Okropnie - rzekł w prost. Pokiwałaś głową na znak zrozumienia. 
- Myślałem o wszystkim.
- Ja też 

- I doszedłem do pewnej rzeczy - zamyślił się na chwilę. 
- Hm? O co chodzi? 
- Lubię cię - spojrzał w twoje oczy. 
Od razu spłonęłaś rumieńcem. Nie dlatego, że właśnie wyznał ci swoje uczucia, ale ze wstydu.
Do cholery! On robił kreski lepiej od ciebie! 

- W-w jakim sensie?
- Yah... nie karz mi tego mówić - odparł, a ty uśmiechnęłaś się lekko. 
- Nie wiem co powiedzieć .. 

- Nic nie mów ... po prostu się mną zaopiekuj. Spraw, bym był szczęśliwy - spuścił wzrok, a ty przytuliłaś go mocno. 

- Już nigdy nie zapłaczesz. Obiecuję . 

-------------------------------------------------------------------------------------
Scenariusz dla Ruda ^^ . 
No tak .. jakoś to napisałam. 
Mam nadzieję, że takie .. cuś, przypadło ci do gustu. 

Hanae.