piątek, 3 stycznia 2014

Sylwestrowa noc ( Zelo - B.A.P )

https://31.media.tumblr.com/37a501f2b6d0a0a34bf70932fbe5bfad/tumblr_my2cjo2a8B1sjat0ro1_500.gif 

 - Oppa zabierzcie mnie ze sobą! - krzyknęłaś. Co z tego, że miałaś tylko 16 lat?!
Oni nigdzie cię nie zabierali! Gdzie tutaj jakakolwiek sprawiedliwość?!

- No Bang weźmy ją.... - nalegał YoungJae razem z tobą. Byłaś mu wdzięczna, że ci pomaga.
- Wiemy, że jest twoją siostrą i się o nią martwisz, ale ma 16 lat. Niech idzie, niech zaszaleje póki nie ma żadnych poważniejszych obowiązków - odezwał się przechodzący przez salon Daehyun. On zawsze był odpowiedzialny, więc nie spodziewałaś się tego po nim. 

Lider chodził po całym pokoju zamyślony. Czasami miałaś ochotę na niego nawrzeszczeć, wyjść i trzasnąć drzwiami, ale ... był twoim jedynym rodzeństwem. 

Zawsze słuchał o twoich problemach i doradzał Ci co powinnaś zrobić. 
Kochałaś go najmocniej na świecie. 

- Gukkie ... - zrobiłaś aegyo. To był jego koniec i twoja wygrana. Widziałaś to po jego minie i wzroku, spoczywającym na tobie. 

- Arasso ... - westchnął zrezygnowany. Nie był zadowolony z tego pomysłu. W jego oczach nadal byłaś małą dziewczynką, którą trzeba pilnować. 

- Jak się tak martwisz, to wybierz któregoś z nas, żeby się nią opiekował podczas imprezy i już. Albo sam to zrób - wyskoczył nagle JongUp. No super. Jeszcze ci niańka potrzebna. 

- Zelo, będziesz miał _____ na oku - odezwał się do maknae. Wszyscy spojrzeli na Banga jak na kretyna. Zelo? Najmłodszy? Jest ledwo rok starszy od ciebie. 

- Zgłupiałeś? - zaczął odważnie Dae.
-Mwoh?! - uniósł się twój brat.
- Zelo jest tylko rok starszy. Myślisz, że jest od niej bardziej odpowiedzialny?
- Yah! Ja tu jestem! - tupnął nogą zdenerwowany maknae. 
- Wiem co robię. Zelo zajmiesz się nią - uparł się Guk. 
- Dlaczego mam się o nią zamartwiać? Będę wyrywać laski a nie! - oburzył się chłopak. 
Pękło Ci serce. 

Drugą osobą, którą kochałaś równie mocno co brata, był Zelo. 
Zawrócił ci w głowie już od waszego pierwszego spotkanie, kiedy to lider przyprowadził cię do dormu B.A.P. Chłopak w blond włosach przeplatanych niebieskimi pasemkami, Choi Junhong. 

- Koniec rozmowy. Powierzam ci swój skarb w twoje ręce. Wykaż się odpowiedzialnością Junhong - Bang skończył. Wiedziałaś, że nie zmieni zdania. Po prostu poszedł bez słowa na górę się przygotować. Za chwilę wszyscy zrobili to, co on. 

Nastał wieczór. Minęły może dwie, trzy godziny od rozmowy. Wszyscy byli już gotowi do wyjścia. Miałaś na sobie czarną, mieniącą się sukienkę , z jednym odkrytym ramieniem i buty na obcasach pod kolor. Wyglądałaś na co najmniej 18 lat, więc spokojnie mogłaś zaszaleć w te sylwestra, bez czepiania się ludzi co do twojego wieku. Była godzina 19.00 , kiedy lider zarządził wyjście z dormu. Wszyscy wsiedliście do wynajętej limuzyny i ruszyliście do pobliskiego klubu, w którym miała się odbyć impreza sylwestrowa, dla gwiazd wytwórni i ich rodzin. Po niecałych 10 minutach byliście na miejscu. Zanim przekroczyliście drzwi wejściowe do klubu, Bang postanowił przemówić. 

- Zanim wejdziemy, muszę was oświecić. Chłopaki błagam, nie przesadzajcie z alkoholem. Wiecie, że od jutra znowu powiązany do treningów i nie chciałbym mieć 5 osób na ostrym kacu, niezdolnych do poruszania się. Zrozumiano?

- Tak jest liderze! - odpadli wszyscy z uśmiechami na twarzach. Już chcieliśmy wejść, ale Guk znowu nas zatrzymał.

- Jeszcze jedno. Zelo proszę cię. Powierzam ci w opiece swoją młodszą siostrę. Bądź odpowiedzialnym mężczyzną i nie zawiedź mnie, maknae -dodał, a Junhong przytaknął niechętnie głową .
- Mamy tak teraz sterczeć, czy wejdziemy w końcu do środka? - spytałaś zirytowana i zniecierpliwiona. YongGuk uśmiechnął się szeroko.

- Miłej zabawy - odrzekł tylko i wszedł do lokalu pierwszy, a reszta udała się w ślady za nim. Od razu "uderzyła" w was głośna muzyka. Ledwo słyszałaś własne myśli. 

- Jak ludzie mogą pracować dzień w dzień w takim hałasie? - spytałaś sama siebie, ale idący obok ciebie Zelo, usłyszał twoje pytanie. 

- Są już przyzwyczajeni. Jeżeli nie masz ani wykształcenia, ani talentu, lądujesz w takim miejscu. Jednak nie tylko. Możesz być wtedy też kasjerką w supermarkecie, sprzątaczką... wiesz o co mi chodzi - odparł. Ledwo słyszałaś go przez dudniącą ci w uszach muzykę, ale na tyle, żeby zrozumieć o czym mówił i o co mu chodziło. 

- Aigoo... pewnie tak - rzuciłaś cicho. 
- To może ... ty sobie usiądziesz o tam - wskazał ci jedną z wolnych kanap - ... a ja zajmę się dziewczynami. Co ty na to? - zabolało cię to bardziej niż to, co powiedział rano, ale wiedziałaś, że tego wieczora, musisz go słuchać... w końcu, był za ciebie odpowiedzialny. Skinęłaś głową niechętnie , ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy i poszłaś usiąść na wskazane przez chłopaka miejsce. On zaś od razu podszedł do kilku dziewczyn. Od patrzenia na tych wszystkich pijanych do bólu ludzi, robiło ci się nie dobrze. Zapach alkoholu mieszał się z ostrym i nieprzyjemnym zapachem potu. Ty obserwowałaś swój ideał, który nie spojrzał na ciebie ani razu. Tego wieczora powinien poświęcać ci najwięcej uwagi, a tymczasem nie poświęcał ci jej w ogóle. Był zajęty podrywaniem jakiejś pustej dziewczyny w przykrótkiej bluzce i różowej miniówce. Kilka łez spłynęło po twoim policzku. Ta impreza dłużyła ci się w nieskończoność. Miałaś dosyć. Podeszłaś wolnym krokiem do baru i usiadłaś na jednym z tych śmiesznych, wysokich krzeseł. 

- Co sobie życzysz, piękna? - odezwał się barman za ladą. 

- Coś mocnego - odparłaś. Kolejne łzy wypłynęły z twoich oczu. Jedno szczęście, że twoje kosmetyki były wodoodporne. 

- Nie płacz - chłopak starł kciukiem łzy z twoich zarumienionych teraz policzków - Kto jest sprawcą twojego smutku, kochanie? - spytał. Kochanie? Czy on nie pozwalał sobie na zbyt wiele? Ciebie to nie interesowało. Miałaś teraz gorsze problemy na głowie, niż to. 

- To nie jest istotne. Chcę coś mocnego, teraz - wręcz zażądałaś. Wiedziałaś, że to nie jest dobry pomysł, ale musiałaś utopić w czymś swoje smutki. Młody barman ucałował twój policzek i zabrał się za sporządzanie czegoś dla ciebie. Już po chwili , postawił przed tobą kieliszek z kolorową zawartością. 

- Nie dosypałeś tam niczego podejrzanego prawda? - spytałaś dla pewności, patrząc podejrzliwie na chłopaka. Ten tylko zaśmiał się, najwidoczniej rozbawiony twoimi wątpliwościami. 

- Nie bój się. W tym kieliszku znajduje się tylko i wyłącznie mocny alkohol - uśmiechnął się szeroko. 

- W sumie ... wszystko jedno - spuściłaś wzrok, czując jak kolejne łzy zbierają ci się do oczu.

- Ten kretyn nie jest ciebie wart ... będzie inny - te słowa cię nie pocieszały, ale cieszyłaś się, że nieznajomy chociaż się starał. Wzięłaś kieliszek w rękę i jednym łykiem wypiłaś całą jego zawartość. Skrzywiłaś się lekko, ale o dziwo smak w całe nie był tragiczny. 

- Ile chcesz za 7 kieliszków? - spytałaś bez ogródek. 

- Chcesz się czołgać do domu, piękna? - zaśmiał się. 

- To mnie mało obchodzi w tej chwili. Nie przejmuj się mną. 
- Nie znam cię, kochanie. Z jakim zespołem przyszłaś? 

- B.A.P .. - odparłaś. Wypiłaś tylko jeden kieliszek, ale już czułaś się weselej. 
- Więc, który z chłopców złamał ci serce? 
- Maknae. Evil Maknae - odparłaś.
- Choi Junhong, racja? - spytał, a ty pokiwałaś głową. Chłopak nalał ci kolejny, pełny kieliszek alkoholu, a ty od razu wypiłaś go do dna. 

- Więc ile mam dać za 7 kieliszków?
- Masz gratis. Zapłacę za ciebie. To szlachetny cel, opłacam wylanie twoich smutków - uśmiech nie schodził mu z twarzy.  

- Komawo - nigdy nie byłabyś w stanie, odwdzięczyć mu się za to. Wypiłaś kolejny kieliszek i kolejny, aż doszłaś do siedmiu. Odeszłaś powoli od lady i zobaczyłaś Zelo. Wasze oczy spotkały się. Kręciło ci się w głowie, na dodatek ta głośna muzyka i odurzający zapach. Zemdlałaś. Zobaczyłaś tylko jak spanikowane maknae podbiega do ciebie i coś krzyczy, ale nie słyszałaś już, co. 

Uchyliłaś powoli powieki. Nie byłaś już na imprezie, tylko w dormie. Dokładniej, na łóżku maknae. Otworzyłaś oczy szerzej i zobaczyłaś jak Zelo wychodzi z pokoju. 

- Junhong-ah? - powiedziałaś zachrypniętym głosem. Czułaś promile w swojej krwi. Nadal byłaś pijana i miałaś tego świadomość. Chłopak zatrzymał się, obrócił, podszedł do ciebie i kucnął przy łóżku. 
- Ile wypiłaś ____? - spytał patrząc gdzieś w bok. 
- Siedem kieliszków ... 
- Siedem kieliszków czego? 
- Nie wiem, ale to było coś bardzo mocnego - normalnie byś skłamała, ale nadal byłaś pod wpływem alkoholu. 
- Jesteś nieodpowiedzialna - stwierdził. W tym momencie, wszystko się w tobie zgotowało. Zacisnęłaś pięści pod kołdrą. 
- Ja jestem nieodpowiedzialna?! Miałeś mnie pilnować! Bang przydzielił ci do cholery to zadanie! Nie dość, że kompletnie to olałeś i upiłam się z twojego powodu, to jeszcze mówisz mi, że jestem nieodpowiedzialna?! - wybuchłaś, a łzy spłynęły po twoich policzkach. Zelo zamarł, a ty spuściłaś wzrok. Czyżbyś powiedziała troszkę za dużo? Zdecydowanie tak.
- J-jak to przeze mnie? 
- Kocham cię debilu... - odparłaś znacznie ciszej. W końcu to powiedziałaś i teraz, było ci lżej. 
- J-jak to? 
- Nic cię nie obchodzę. Nawet nie raczyłeś na mnie spojrzeć chociaż raz na tej imprezie. Co mają te wszystkie puste dziewczyny, czego ja nie mam? - łzy nadal nie przestały płynąć. 
- J-ja ... przepraszam. 
- To wszystko? - prychnęłaś.
- Twoja miłość nie jest jednostronna _____ - czy ty się właśnie przesłuchałaś? Czy on czasami wyznał ci miłość?  Przecież gdyby zależało mu na tobie, nie zachowywałby się tak.
- S-słucham? 
- Od dawna cię lubiłem bardziej niż powinienem. Sądziłem, że lubisz DaeHyuna, więc chciałem zapomnieć o swoim uczuciu. Zacząłem być dla ciebie wredny i ignorowałem cię. Przepraszam - to co powiedział, kompletnie cię zszokowało. W jednej sekundzie... wybuchłaś śmiechem. Zelo spojrzał na ciebie jak na idiotkę. 
- Ja ci tu wyznaje uczucia! Z czego się śmiejesz?! - krzyknął zirytowany. 
- Ja i DaeHyun oppa? - wręcz wiłaś się ze śmiechu. 
- Tak sądziłem. Co chwilę się przytulacie, on niemal co chwilę całuje cię w czoło ... 
- Junhong ... wiesz, że DaeHyun jest typem bardzo opiekuńczej osoby. 
- Ne ...
- Właśnie. Jednak ... Nie rozmawiamy już o tym - spojrzałaś na zegarek. 
- Dochodzi 24.00 - powiedział za ciebie Zelo. Wstałaś z łóżka, złapałaś chłopaka za rękę i pociągnęłaś go w stronę okna. Kompletnie zignorowałaś ból głowy. 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1! 
- Wszystkiego najlepszego w nowym roku Junhong - uśmiechnęłaś się szeroko.
- Wszystkiego najlepszego _____ - wybiegliście przed dorm. Niebo całe jaśniało od petard. Zelo złapał cię za rękę. Spojrzałaś na niego, a on na ciebie. 

- Saranghae - szepnął ci do ucha i przylgnął wargami do twoich ust. Byłaś najszczęśliwszą osobą na ziemi, tak samo jak on. 

Jednak następnego dnia, nie było tak wesoło. Zeszłaś razem z maknae na śniadanie i wiedziałaś, że czeka was rozmowa z Bangiem. Cały zespół już siedział przy stole, gotowy do dyskusji. Zelo złapał cię mocniej za rękę. Już widziałaś, że lider nie jest zadowolony. Usiedliście razem przy stole i spojrzeliście na każdego członka zespołu. 
- Zawiodłeś mnie, Choi Junhong - odezwał się twój przyrodni brat, YongGuk. Użył pełnego imienia i nazwiska Zelo ... już wiedzieliście, że nie jest dobrze. 

- Wiem o tym, mianhae. 
- Powierzyłem ci swój najdroższy skarb, a ty to zlekceważyłeś. 
- Bang to nie było ta.. 
- Nie mówiłem do ciebie ______ - przerwał ci, a ty od razu zamilkłaś. 
- Wiem, że straciłeś do mnie zaufanie, ale nie cofnę czasu hyung. 
- _______ , myślałem , że jesteś bardziej odpowiedzialną osobą - Bang zwrócił się teraz do ciebie. 
- Przepraszam - tylko tyle mogłaś powiedzieć. 
- Jednak znam powody waszych czynów. Macie szczęście, że DaeHyun jest w tym zespole i wiedział o waszych zauroczeniach ... uratował was przed karą. Gratulacje gołąbeczki - uśmiechnął się szeroko, a ty i Zelo, jeszcze szerzej. 

- Tylko spróbuj mi ją skrzywdzić Junhong - dodał kiwając palcem, na co wszyscy się zaśmiali. Wyglądało to nieco komicznie.

- Oj Zelo, teraz musisz uważać na tatusia Guka, żebyś mu nie popadł - zachichotał YoungJae. 

- Drugi raz cię nie zawiodę hyung!
A teraz wybaczcie, ale my idziemy na randkę! - Zelo zarumienił się, chwycił cię za rękę i niemal wybiegliście z dormu, słysząc za sobą jeszcze, pogwizdywania,

Wkroczyliście w nowy rok i zaczęliście nowe życie, razem.

----------------------------------------
Scenariusz dla Ruda. ^^ 
Wiem, że już po sylwestrze, ale lepiej
późno niż wcale, prawda? Jednak 
nie dałam rady skoczyć całej kolejki
przed zakończeniem przerwy świątecznej. ;;;;;; Został mi tylko scenariusz z BaekHyunem. Postaram się wstawić go szybko w miarę swoich możliwości. ;; 
No i .... Wszystkiego dobrego w nowym roku wszystkim! <3

Hanae. ^^



niedziela, 22 grudnia 2013

Kiedy odkrywa twój talent ( Daesung - BigBang )


- ___! Gdzie znowu wychodzisz?! Pora obiadu! - krzyknęła twoja mama z kuchni kiedy właśnie zakładałaś płaszcz. 

- I-idę na plażę! Nie jestem głodna .. - uśmiechnęłaś się szeroko 
do rodzicielki i pomachałaś do niej blokiem technicznym . Kobieta zmarszczyła czoło.

- Aish ... no dobrze, ale na kolację masz wrócić - przestrzegła, a ty skinęłaś głową i wyszłaś z domu. 

Puściłaś się chodnikiem w kierunku miejscowej plaży. 

Ludzie na ulicy obserwowali cię bacznie. 
Przyzwyczaiłaś się do tego już dawno. Byłaś inna . 
Weszłaś wolnym krokiem na molo i spojrzałaś w dal. To była idealna pogoda. 
Wiatr powiewał lekko,  a słońce świeciło na niebie. Był początek jesieni. Chłodno wcale ci nie przeszkadzało. Zeszłaś z pomostu i zaczęłaś iść po piasku, który zapadał się pod twoimi krokami. 

Doszłaś do miejsca, w którym było najciszej. Nie było tu nikogo. 
Tylko ty, blok rysunkowy, ołówek i węgle. 

Usiadłaś na ziemi po turecku i zaczęłaś szkicować widok przed sobą. 
Było to woda. Nie widziałaś jej granic. Nikt nie widział. Tak jakby nigdy się nie kończył. 

Włożyłaś dodatkowo parę słuchawek do uszu. 
Minęło może 10 minut , a może 2 godziny. 
Nie miałaś zegarka. W tym momencie, czas kompletnie nie miał dla ciebie znaczenia. 

Szkic skończony. 
Poczułaś, że nie jesteś sama. 
Obróciłaś się. Twoje przypuszczenie nie były mylne. 
Za tobą stał chłopak. Nie dużo starszy. Rok, dwa? 
Przyglądał się twojej pracy nie zważając nawet na to, że go obserwujesz. 

- Ekhem - odchrząknęłaś, a on spojrzał na ciebie.
- Mwoh? - spytał głupkowato. 
- Co...ty robisz?
- Nie widzisz? Obserwuję jak rysujesz - odparł beznamiętnie.

Wywróciłaś oczami.
- Więc siadaj tu, a nie stoisz - uśmiechnęłaś się i wskazałaś miejsce obok siebie. 
Nieznajomy uczynił to i znowu spojrzał na twoją nieskończoną jeszcze pracę.
Nie zwracając na niego uwagi zbliżyłaś węgiel do kartki i zaczęłaś cieniować wszystko. 

- Jestem DaeSung - usłyszałaś nagle i uśmiechnęłaś się pod nosem. 
- _____ - odparłaś nie patrząc na niego. 

- Dobrze ... Ci to wychodzi ... 
- To moja pasja i tyle - skwitowałaś dalej mażąc po kartce. 
Jeszcze kilka pociągnięć. Rozmazałaś w kilku miejscach palcem i gotowe! Odetchnęłaś i wyrwałaś kartkę z bloku. 

- Proszę - wręczyłaś ją chłopakowi. 
- C-co? Napracowałaś się przy tym ... nie chcę ... - odparł, a ty pokręciłaś przecząco głową rozbawiona jego wypowiedzią. 

- To dla ciebie. Albo bierzesz albo zostanie sobie na piasku - położyłaś pracę na ziemi i zaczęłaś zbierać swoje rzeczy. DaeSung spojrzał na ciebie i wziął kartkę.
- Idziesz już? 
- Ne ... skończyłam rysować więc idę - uśmiechnęłaś się. 

- Zobaczymy się jeszcze? - spytał patrząc gdzieś w dal. Zamyśliłaś się na chwilę.
- Nie wiem .. - wzruszyłaś beznamiętnie ramionami. Chłopak nie spojrzał w twoją stronę.
Rzuciłaś mu ciche "cześć" na pożegnanie i minęłaś go , pogrążając się w swoich rozmyśleniach. 


Oczywiście w domu zastał cię obiad ... niestety do podgrzania. 

- Nic nie namalowałaś? - odezwała się mama, wchodząc do kuchni. Spojrzałaś na nią z lekka oburzona. To nie możliwe, żebyś wychodząc, nic nie namalowała lub naszkicowała. 

- Namalowałam  - odparłaś krótko , obserwując jak twoje danie kręci się w mikrofali. 
- Więc.. gdzie jest twoje dzieło? 
- Oddałam je chłopakowi - chwilę potem zrozumiałaś jak to zabrzmiało i zarumieniłaś się. 
- Masz chłopaka?!

- M-mwoh?! Aniyo... Spotkałam go na plaży i dałam mu mój obraz jako pamiątkę naszego ... dość nietypowego i przypadkowego spotkania - skwitowałaś z uśmiechem i wyjęłaś gotowe jedzenie. 

Twoja mama tylko spojrzała się dziwnie w twoją stronę i nic nie mówiąc, zabrała się za zmywanie naczyń, a ty udałaś się prosto do stołu.
Byłaś głodna jak wilk, więc danie szybko zniknęło z białego talerzyka w różowe kwiatki. 
Ten dzień , aż do wieczora, minął ci niespodziewanie szybko. 

Oprócz spotkania z DaeSungiem, wszystko było tak jak zwykle, nic ciekawego. 
Następnego dnia, z rana, zadzwonił twój budzik. 
Wyłączyłaś go niechętnie i zwlokłaś się z łóżka. Wzięłaś szybki prysznic, powtarzając sobie pod nosem ostatnią lekcję z geografii. 
Ubrałaś koszulę w szaro-czarną kratkę i czarne shorty. Do tego creepersy w tym samym kolorze. 
Jasno niebieskie włosy, upięłaś w kitka. 
Spojrzałaś niechętnie na zegarek. 

- Aigoo .. jeszcze pół godziny.. - westchnęłaś pod nosem. zarzuciłaś plecak na plecy i wyszłaś z pokoju. Przechodząc przez salon, pochwyciłaś kanapkę z talerza i wepchnęłaś ją sobie do ust. 

- Wychodzisz już? - spytała twoja mama wchodząc na korytarz i obserwując jak zakładasz płaszcz.
- Ne. Pouczę się jeszcze przed lekcją - uśmiechnęłaś się, po czym machnęłaś jej ręką na pożegnanie i wyszłaś z domu. Dojazd do szkoły rowerem zajął ci zaledwie 15 minut. No...tak około.

Wgramoliłaś się po schodach i weszłaś do kolorowego budynku liceum plastycznego. 
Pierwsze co zrobiłaś, to udanie się do swojej szafki. Nie wyróżniała się ona na zewnątrz wyglądem , od innych szafek, ale za to w środku była usłana kolorami tęczy. 
Opłacało się siedzieć 6 godzin w szkole w sobotę, dla takiego efektu. Tak, sama to namalowałaś. 

Pierwsza lekcja - rzeźba. Wzięłaś z szafki wszystko co potrzebne i zamknęłaś ją. Ruszyłaś przed siebie szkolnym korytarzem. Każdy zmierzył cię wzrokiem, a ty wbiłaś jak zwykle wzrok w ziemię. To było jedyne miejsce, w którym nie byłaś taka otwarta i pewna siebie. Szkoła. 

Gdybyś wiedziała, że tym zawstydzeniem, zrobisz komuś krzywdę, nawet nie zwróciłabyś wzroku ku podłodze. Poczułaś tylko przeszywający ból na całym ciele. Otworzyłaś oczy.
Spojrzałaś na osobę, z którą się zderzyłaś. Wydawała ci się dziwnie znajoma. 

- Uważaj jak ... - wrzasnął chłopak i momentalnie się zaciął. Podrapałaś się w tył głowy.
- Mianhae ..- rzuciłaś krótko.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - spojrzał na ciebie podejrzliwie, nie zważając uwagi na to, co powiedziałaś - Spotkaliśmy się wczoraj prawda? - odpowiedział na swoje pytanie .. pytaniem . 
- Ne .. - odparłaś, a chłopak uśmiechnął się szeroko. 
- Miło znowu Cię widzieć - zwrócił się do ciebie i machnął ręką, ale zaraz syknął z bólu.
- U- upadłeś na nią? Zaprowadzę cię do pielęgniarki - powiedziałaś os razu i tak też zrobiłaś. 
Siedzieliście teraz w gabinecie i czekaliście na przemiłą blondynkę w białym fartuchu. 
Po niedługim czasie zabandażowała twojemu "znajomemu" rękę. 

Szliście przez korytarz w ciszy, tak wolno, aby przeminęła pierwsza lekcja. 
- Co robisz w tej szkole? Nie widziałam cię tu nigdy - zaczęłaś. Będąc w szkole, nawet przy nim nie byłaś tak otwarta, jak wczoraj na plaży. 
- Przeprowadziłem się wczoraj ... to mój pierwszy dzień w szkole.
- Oh .. rozumiem. Również chodzę tu od tego roku, ale od początku. Nie mam tu zbyt wielu znajomych - wbiłaś wzrok w podłogę. 

- Ty? Wydawało mi się, że jesteś towarzyską osobą...
- Nie tutaj. Nie w tym budynku. Strzeliłam gafę już pierwszego dnia i już nie mam odwagi, żeby normalnie z kimś porozmawiać. Jednak ... to długa historia - usłyszałaś tylko ciche westchnięcie.
- Czy po części to nie przez to, ludzie cię odrzucają? - pokazał palcem na twoje szare oczy, potem na delikatne piegi w okolicy nosa i niebieskie włosy.
Przytaknęłaś głową. 

- Nie jesteś stąd. Jesteś inna, więc cię odrzucają, a nie powinni. To banda nietolerancyjnych ludzi.Nie przejmuj się.. - obdarzył cię ciepłym uśmiechem. Jego słowa dodały ci nieco otuchy. 

- Aigoo ... nie chcę tu zostawać ... urwijmy się z lekcji.
- Taka grzeczna dziewczynka i prymuska chce wagarować? - spytał nie dowierzając.

- C-co? - spytałaś. Dae zatrzymał się przy jednej ze szkolnych tablic informacyjnych, na której widniała kartka z 3 najlepszymi uczniami w szkole. Wskazał na twoje imię i nazwisko. Było pierwsze, jak co miesiąc (co miesiąc zostały wywieszane takie rankingi). 

- O-o to chodzi ... no tak - wzruszyłaś ramionami. 
- Zanim pójdziemy i wpakuję się w kłopoty, pokażesz mi szafkę ze swoimi pracami? Słyszałem, że każdy uczeń ma 2 szafki w szkole. Tą na książki i materiały oraz tą na prace. 

- Chętnie - uśmiechnęłaś się szeroko i ruszyłaś w kierunku sali malarskiej, koło której znajdował się poszukiwany przez was obiekt. 

Podwinęłaś rękawy koszuli i odpięłaś od srebrnej bransoletki , mały, lekko zardzewiały kluczyk i otworzyłaś nim szafkę. Twoje malowidła i inne różności , ledwo mieściły się w środku.

- Proszę bardzo. Grzeb do woli - zachęciłaś chłopaka, a ten zaczął wyjmować wszystko i oglądać uważnie. Stałaś w ciszy i obserwowałaś go. 

- Masz wielki talent szkoda, że ludzie tego nie zobaczyli - pochwalił cię. 
- Dziękuję - odparłaś krótko dumna z siebie. Chłopak pochował wszystko starannie i zamknął szafkę. 

- Idziemy? - spytał.
- Chyba tak ... - uśmiechnęłaś się i razem ruszyliście do wyjścia. Zanim opuściliście szkołę, ubraliście się ciepło. Na dworze wiało lecz świeciło słońce. 
Idealna pogoda na spacer w parku. 

Tak minęło pół roku, rok. 
Ty i on. 
Jedno niesamowite spotkanie, potem drugie. 
Byliście sobie pisani. Zostaliście parą. Czy coś w tym dziwnego?

Przez cały ten czas, prac w twojej szafce przybywało. Oczywiście tak samo jak w szafce DaeSunga,
Oby dwoje byliście idealnymi osobami do wyśmiewania w szkole. 
Ty z powodu wyróżniania się, a on z powodu bycia z tobą. Jednak ... kochaliście się i nie zważaliście na to co mówią inni. 

Była sobota. Wiosna. Siedziałaś w ogrodzie za domem i czytałaś jakąś książkę, kiedy przez bramkę wszedł on. 

- ____! - uśmiechnął się wesoło, idą w twoją stronę. Momentalnie wstałaś i rzuciłaś mu się na szyję. 
- Jesteś - powiedziałaś szczęśliwa. 
- Tak ... i ... muszę Cię gdzieś zabrać.
- Hm? Dokąd? 
- Na wystawę - tak długo nie byłaś na wystawie, więc ucieszyłaś się z tej wieści.
Do galerii sztuki poszliście na piechotę. Nie było daleko. Weszliście do budynku, a potem do ogromnej sali. Była ona wypełniona po brzegi ludźmi. Wstęp był wolny, więc dużo się osób zebrało. 
Przeleciałaś wzrokiem po kilku pracach i po prostu Cię zatkało. 

- D-dae .. - zaczęłaś. 
- Ne? 
- T-to są moje prace ... - spojrzałaś na niego.
- Chciałem, żeby ludzie je zobaczyli. Mówiłem ci to tak jakby .. przy naszym drugim spotkaniu, pamiętasz? - zaskoczył cię. Nie spodziewałaś się tego. Wszystkiego, ale nie tego. Na dodatek te tłumy .. na twojej własnej wystawie. 

- Dziękuję .. - przytuliłaś go mocno ze łzami wzruszenia w oczach. 
On pogłaskał cię po głowie. 

- To drobiazg .. moja niebiesko-włosa - odparł i złożył pocałunek na twoich ustach. 

-------------------------------------------------------------------------------------------

 Scenariusz dla Ruda. ^^ 
Tak długo minęło odkąd mnie nie było. 
Miałam tyle na głowie.
Sami wiecie jak szkoła męczy ludzi, prawda? 
Ciężko znaleźć choć odrobinę czasu, żeby od wszystkiego się 
oderwać. Ktoś tu w ogóle zagląda? ;; 
Mam nadzieję, że tak ^^ . Do końca przerwy świątecznej, postaram się
zrealizować wszystkie zamówienia. :3


Hanae. ♥

 

sobota, 19 października 2013

Kiedy jest inny niż myślisz ( G-Dragon - BigBang )

Mianhae. 
Mianhae.
Mianhae.

Brak weny, lekcje .. treningi . Dużo tych powodów, dla którego była tak długa przerwa, ale wracam ze scenariuszem ;;;;; . Wybaczone? :<


- Yah! JiYong! - krzyknęłaś z drugiego końca sali. 
Miałaś dosyć tego, że chłopak wyżywa się na kujonach i słabszych osobach. 
Wszyscy popatrzyli na ciebie jak na kretynkę. No tak , kto by miał odwagę postawić się temu ciołkowi? Właśnie ty. 

- Czego? - warknął chłopak i spojrzał na ciebie spod wymalowanych na czarno rzęs. 
- Przestań znęcać się nad ludźmi. Zachowujesz się jak ostatnia świnia - rzuciłaś wyrzucając do śmietnika butelkę po soku pomarańczowym. Usiadłaś na swoje miejsce, a Ji Yong podszedł do ciebie. 
Trzasnął rękoma o blat twojego biurka i nachylił się nad tobą. 

- Rozkazujesz mi? - wycedził przez zaciśnięte zęby. Prychnęłaś pod nosem.
- Oczywiście, że tak. A teraz usiądź grzecznie na swym zarozumiałym tyłku i daj chłopakowi spokój - spojrzałaś na stojącego na środku sali kujona z kartką na czole : " Kretyn" . 

- Siadaj .. kretynie - odezwał się wandal , a niski chłopak w okularach posłał ci wdzięczne spojrzenie i usiadł przy swoim biureczku . 

Uśmiechnęłaś się wrednie do Ji Yonga . 
- Lepiej ci? - warknął ponownie. 
- Nie ... siadaj na dupie i milcz. Nie chcę słyszeć twojego głosu - odparłaś po czym wyszłaś z sali trzaskając drzwiami. Poprawiłaś plecak i udałaś się do swojej szafki po czym poszłaś do klasy informatycznej na kolejną lekcję. 

Reszta dnia minęła ci dosyć szybko. Oczywiście nie obyło się bez karcących spojrzeń od uczniów.
Wiedziałaś, że o twoim występku będzie głośno co najmniej przez następny tydzień.
Wyszłaś z budynku szkoły i udałaś się prosto do domu swojej przyjaciółki. 

No cóż, projekt na historię sam się nie zrobi prawda? 
Siedziałyście teraz przed laptopem, szukając ciekawostek o Mieszku II Lambercie.
Cisza między wami była przerażająca, ale w końcu została przerwana. 

- Słyszałam o Yongu .. - odezwała się nagle twoja przyjaciółka. 
- Aish .. zamknij się . . . 
- No już .. podoba ci się .. wiem to ___ - odparła. Gdybyś miała w buzi sok to na pewno oplułabyś nim ekran laptopa. ŻE CO?!

- Że co?! - wrzasnęłaś.
- Oj .. no przecież wiem, że ci się podoba. 
- Jesteś kretynką. Myślisz, że jak go opieprzyłam to mi się podoba? - spojrzałaś na nią jak na downa. 
- Aniyo ... dobra .. nie ważne. Zabierzmy się za ten projekt - rzuciła. Przewróciłaś oczami tylko. 

Minęło zaledwie 1.5 godziny , a skończyłyście. 
- Dobra. Zostawiam ci to, a ty przyniesiesz go we wtorek arasso? - uśmiechnęłaś się szeroko.
- Yhh .. niech będzie , a teraz zmiataj, bo późno już - zaśmiałyście się, a ona odprowadziła cię do wyjścia. 

- To do poniedziałku - wyszłaś z jej mieszkania. Właśnie zaczął się upragniony dla wszystkich weekend. Mogłaś wrócić spokojnie do domu z myślą, że jak wejdziesz, nie będziesz musiała zabierać się do tej okrutnej pracy domowej . 

Było już ciemno, a ty musiałaś przejść przez najgorszą z uliczek w Seulu .. wcale ci się to nie uśmiechało, ale jakoś musiałaś wrócić. Innej drogi nie było. Weszłaś w ciemną alejkę. Dłużyła ci się ona niemiłosiernie. Nagle przystanęłaś widząc czyiś cień. Wiedziałaś, że to był chłopak ... siedział na krawężniku. To co zobaczyłaś sprawiło, że twoje serce stanęło. 

Do cienia dołączyła żyletka, którą trzymał w ręku. Nie chciałaś, żeby ktoś stracił życie na twoich oczach. Twój brak odpowiedzialności wygrał. Rzuciłaś się na chłopaka za rogiem i wyrwałaś mu ostre narzędzie, rzucając je gdzieś w bok. Zamknęłaś oczy, bojąc się, co teraz będzie. 

Nie poczułaś żadnego ruchu, ale wiedziałaś, że na nim leżysz . Na tym .. kimś. 
Zaczynało cię to niepokoić jeszcze bardziej. Otworzyłaś powoli oczy, a po chwili prawie ci wypadły.

- J-ji yong .. - szepnęłaś patrząc na chłopaka leżącego pod tobą.
- Zeszłabyś ze mnie z łaski swojej? - spytał zgryźliwie. 
Otrząsnęłaś się i przysiadłaś obok niego. Nadal nie mogłaś uwierzyć, że to na prawdę on. 

- C-co ty ... próbowałeś zrobić? - zająknęłaś się. 
- Nie twój interes - warknął, sięgając z powrotem po narzędzie , a ty tylko uderzyłaś go w rękę. Chłopak syknął z bólu.

- Kretyn - mruknęłaś pod nosem.
- Co ci do tego? Nienawidzisz mnie .. tak jak inni - w jednej sekundzie,
zrobiło ci się go żal. Wstałaś z miejsca i wyciągnęłaś do niego rękę, uśmiechając się serdecznie. 

- Rusz dupę, nie będziemy tu siedzieć. Mam w domu dużo kakaa. 
- Mwoh? - chłopak prychnął. 
- Chcesz czy nie? Nie będę tu sterczeć - odrzekłaś, a on momentalnie się podniósł. 
Zaczęliście iść przez tą mroczną alejkę, aż doszliście do twojego domu. Otworzyłaś drzwi. 
Było późno, ale twojej mamy nie było. No tak ... kolejne spotkanie biznesowe. 

Jak się jest właścicielem megakorporacji, to trzeba zostawać po nocach w pracy. 
Wskazałaś chłopakowi kanapę w salonie , a sama poszłaś do kuchni zrobić kakao. 
Nie zajęło ci to dużo czasu. 
Już po kilku minutach, wróciłaś z dwoma kubkami, z których wystawały pianki. 
Postawiłaś je na stole i pobiegłaś jeszcze po koc. Podałaś go Ji Yongowi. 

- Masz ... pewnie zmarzłeś - powiedziałaś. 
- Dzięki - mruknął pod nosem i okrył się czerwonym kocem. 

- Na prawdę ... masz problemy? - zaczęłaś temat. Wiedziałaś, że on nie chce o tym rozmawiać, ale chciałaś się dowiedzieć czegoś o nim . 

- Ciężko to zauważyć prawda? - uśmiechnął się kpiąco pod nosem, a łzy napłynęły mu do oczu. 
Obserwowałaś go bacznie, każdy jego ruch. 

- Po twoim codziennym zachowaniu? Tak. 
- W-wiem ... ja tylko ... nie mam na kim się wyżyć. Nie mam komu powiedzieć, jak strasznie się czuję. Nie mam rodziny, nie mam przyjaciół - schował twarz w dłoniach. 
Co mogłaś zrobić? Po prostu przytuliłaś go z całej siły , a w odpowiedzi usłyszałaś cichy chichot.

- Zamknij mordę - ucięłaś krótko. 
- To jest zabawne ... rano mnie ochrzaniasz i oczerniasz, a teraz mnie przyjmujesz i pocieszasz.

- Co w tym dziwnego? Wtedy tamten chłopak był słaby .. teraz ty jesteś słaby ... łatwo to zrozumieć nie uważasz? - wyjaśniłaś mu , a on przytaknął i upił łyk kakaa. 

- Dobre .. - powiedział, a ty uśmiechnęłaś się delikatnie. 
- Nie czuj się słaby Ji Yong ... - rzuciłaś nagle. W pewnej chwili ... naszło cię na sprawdzenie pewnej rzeczy. Złapałaś jego ręce i podwinęłaś znienacka rękawy jego bluzy. 
Łzy mimowolnie napłynęły ci do oczu. 
Chłopak spuścił wzrok zawstydzony. Czuł się strasznie z tym, że to widzisz.

- T-to ... nic - powiedział cicho. 

- T-ty kretynie. Aish .. czekaj tu .. - otarłaś łzy i pobiegłaś do łazienki po apteczkę. Wyjęłaś stamtąd bandaże i delikatnie owinęłaś je wokół przemytych wcześniej ran na jego rękach. 

- Komawo - powiedział gdy już skończyłaś. 
- Nie rób tego nigdy więcej . Nie pozwalam ci - ucięłaś. 

- Arasso - westchnął cicho - powinienem się już zbierać - dopił kakao i wstał. 
- Dobrze ... - zrobiłaś to samo i odprowadziłaś go do drzwi. Przytuliłaś go mocno na wyjściu. 
- Dziękuję za wszystko ... s-spotkamy się jutro? - spytał z nadzieją. 

- Napiszę do ciebie ... - odparłaś , a on pomachał ci delikatnie i wyszedł. Zamknęłaś za nim drzwi. 
Było ci przykro , źle. Marne szanse, żebyś tego dnia, zasnęła spokojnie. 
Jak przypuszczałaś, tak było. Godzinę później , położyłaś się do łóżka, ale nie mogłaś nawet zmrużyć oka. Co by było gdybyś nie szła tą alejką? Wszystko by wyglądało tak, jak tego samego dnia rano.

Traktowałabyś go jak ostatniego egoistę. W sumie ... był egoistą, ale on ... po prostu chciał zrozumienia. A ty ... postanowiłaś mu je dać. 

Następnego dnia, obudziłaś się kompletnie niewyspana. Całą noc męczyła cię ta cała sytuacja.
Zwlokłaś się z łóżka i poczłapałaś w swoich różowych kapciach do łazienki. 

- I jak ty wyglądasz maszkaro? - powiedziałaś sama do siebie, wbijając zażenowany wzrok w lustro. Miałaś wrażenie, że zaraz po prostu pęknie. 
Chwyciłaś za szczoteczkę i umyłaś zęby po czym rozczesałaś włosy. 
Pobiegłaś się ubrać, a potem napisałaś do Ji Yonga. 

Umówiliście się na punkt 11.00 . Zjadłaś na śniadanie kilka naleśników i wypiłaś szklankę soku pomarańczowego... jak zawsze. Wyszłaś z domu około 10.43 i udałaś się na pobliskie, opuszczone boisko do koszykówki. 

Chłopak już tam był. Siedział na środku betonu, bawiąc się butelką po tymbarku. 
Usiadłaś przed nim po turecku . 

- A więc jestem - uśmiechnęłaś się wesoło. 
- Dobrze - pierwszy raz ujrzałaś jego szczery uśmiech. Twoje serce po prostu skakało z radości widząc, że jest szczęśliwy. 

- J-jak ci się spało?
- Okropnie - rzekł w prost. Pokiwałaś głową na znak zrozumienia. 
- Myślałem o wszystkim.
- Ja też 

- I doszedłem do pewnej rzeczy - zamyślił się na chwilę. 
- Hm? O co chodzi? 
- Lubię cię - spojrzał w twoje oczy. 
Od razu spłonęłaś rumieńcem. Nie dlatego, że właśnie wyznał ci swoje uczucia, ale ze wstydu.
Do cholery! On robił kreski lepiej od ciebie! 

- W-w jakim sensie?
- Yah... nie karz mi tego mówić - odparł, a ty uśmiechnęłaś się lekko. 
- Nie wiem co powiedzieć .. 

- Nic nie mów ... po prostu się mną zaopiekuj. Spraw, bym był szczęśliwy - spuścił wzrok, a ty przytuliłaś go mocno. 

- Już nigdy nie zapłaczesz. Obiecuję . 

-------------------------------------------------------------------------------------
Scenariusz dla Ruda ^^ . 
No tak .. jakoś to napisałam. 
Mam nadzieję, że takie .. cuś, przypadło ci do gustu. 

Hanae. ♥

czwartek, 26 września 2013

Kiedy nie chce wyjawić ważnej rzeczy ( Lee Jong Suk )


- JongSuk! Proszę przestań! - tarzałaś się ze śmiechu pod wpływem łaskotek.
- A to niby czemu? - chłopak posłał ci kpiący uśmiech i dalej 
doprowadzał twój żołądek do skurczu.

- Karzę ci no! - darłaś się, nie mogąc opanować śmiechu.
- Ty? Nie możesz mi rozkazywać - odparł nachylając się nad tobą.

Wasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Odsunęłaś się gwałtownie.

- Cięcie! - wrzasnął reżyser chyba po raz setny.

Spojrzałaś na wiszącego nad tobą ciągle aktora i szybko spod niego "wypełzłaś".

- Mianhae - powiedziałaś do zdenerwowanego mężczyzny po czterdziestce. 
- Który już raz powtarzamy tą scenę?!

- Na prawdę przepraszam ... 
- Aish! Przerwa! - dodał tylko po czym minął cię, rzucając w twą stronę karcące spojrzenie. 
Nie dziwiłaś mu się. Ta scena była powtarzana już tyle razy.

Zawsze zawalałaś.
Myśl o pocałunku z głównym aktorem, przyprawiała cię o mdlenie. 

- Wszystko w porządku? - poczułaś jego rękę na ramieniu, a ten głos rozszedł się po całym twoim ciele. Zadawałaś sobie tylko pytanie : "Czy to nie anioł?"

- N-ne ...
- Coś musi być nie tak. Cały czas ten sam moment - czułaś, że jego głos lekko się załamywał. 
- To chyba ten stres ... To moja pierwsza rola w dramie. 
- Czy pocałunek ze mną jest nie w porządku? Tego się obawiasz prawda? - spytał. Tego się nie spodziewałaś.

Spaliłaś buraka spuszczając wzrok. 
- To nie to ... ja tylko...
- Nie tłumacz się już. Po prostu zagrajmy to i rozejdźmy się do domu arasso? - dodał ze sztucznym uśmiechem i wrócił na miejsce . Ruszyłaś za nim niepewnie. 

Ustawiliście się z powrotem i zaczęliście od nowa tą scenkę. 
JongSuk zaczął znowu zbliżać się do ciebie. Tym razem musiało ci się udać. Nie chciałaś wylecieć z planu.  Nienawidzenie twojej osoby przez obiekt twych westchnień, też nie było za ciekawym scenariuszem.

Rozmyślałaś tak, kiedy z transu wyrwał cię głos reżysera. Znowu.

- I cięcie! - wrzasnął klaszcząc w dłonie - Nareszcie! A teraz jazda do domu i widzimy się jutro! - pogonił wszystkich, a sam wyszedł z kubkiem kawy w dłoni.

Zamrugałaś kilkakrotnie oczami i zobaczyłaś jak JongSuk odsuwa się od siebie.
TO NA PRAWDĘ SIĘ STAŁO?!

Jak mogłaś to przeoczyć?! Chyba za bardzo się zamyśliłaś ... 

- Widzisz? Chyba nie było źle? - aktor zrobił minkę zbitego pieska, a ty ponownie zamrugałaś nie dowierzając  w to co się dokładnie dzieje. 

- N-ne - podniosłaś się szybko z  ziemi i otrzepałaś. Chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Do zobaczenia jutro - pomachał ci i wyszedł. 
Stałaś jeszcze chwilę gapiąc się w drzwi , a kiedy się ocknęłaś, złapałaś za torbę i wybiegłaś stamtąd. 

Wracałaś do domu analizując dlaczego to przeoczyłaś.
Jak mogłaś to pominąć?!
Jednak, z drugiej strony, to może dobrze, bo pewnie znowu byś nawaliła, 
a tak, wszystko poszło gładko. 

Wleciałaś do mieszkania niczym torpeda. Byłaś głodna jak nigdy. Od razu skierowałaś się do kuchni i minęłaś ciekawską babcię w korytarzy, która tylko zgromiła cię wzrokiem. 

Zrobiłaś sobie po prostu pyszne spaghetti. 
Usiadłaś do stołu z pachnącym daniem i zabrałaś się do spożywania go. 

- Jak tam na planie? - do jadalni wpadł twój o rok starszy brat. 
- Mhm - odparłaś tylko dalej jedząc. 

- Yah! Odpowiedz mi normalnie! - oburzył się. 
- Było okej  - dodałaś beznamiętnie i zmiotłaś całe jedzenie. 
 Weszłaś na górę do swojego pokoju i zabrałaś się za zapamiętywanie dalej swoich kwestii. 

Nagle usłyszałaś dźwięk sms'a. 
Spojrzałaś na komórkę.

Od: Lee Jong Suk

"Chcesz poćwiczyć razem rolę? :) " 

Twoje serce od razu zwiększyło tępo bicia. Wystukałaś tylko jedno, krótkie słowo. 

Do: Lee Jong Suk

"Ne. ^^ "

Od : Lee Jong Suk

"Stoję pod twoim domem..."

Wybałuszyłaś oczy. Że co?! Rzuciłaś się na okno.

Wyjrzałaś przez nie. On .. tam .. stał.
Wyrwałaś z pokoju jak głupia i szarpnęłaś za drzwi wyjściowe wybiegając w szybkim tempie na dwór. To było ... zbyt szybkie. Wpadłaś na chłopaka przy samym wejściu. 

- U-uważaj bardziej - parsknął śmiechem, a ty tylko odsunęłaś się gwałtownie. 
Zaprosiłaś go gestem dłoni do mieszkania. 

- Kto to? - spytała twoja babcia, kiedy tylko przekroczyliście próg.
- Przyjaciel z planu ... przyszedł , żeby poćwiczyć ze mną rolę. Nic wielkiego - odparłaś dając jej do zrozumienia, że NIC oprócz filmu, was nie łączy. 

- Annyeonghaseyo ... - powiedział zza twoich pleców chłopak i ruszył za tobą na górę. 
- Rozgość się - oznajmiłaś wchodząc do swojego, niewielkiego pokoiku. 
- Ne .. 

- To od czego zaczynamy? - spytałaś chwytając scenariusz w rękę.
JongSuk przekartkował wszystko i zatrzymał się na jednej ze stron. 

- Ta scena ... słabo mi wychodzi - pokazał palcem na chwilę, w której oboje jesteście u niego w domu. Uśmiechnęłaś się pod nosem i usiadłaś na łóżku, a on przy twoim biurku. 
Zaczęliście grać. 

"- Oppa .. oderwij się już od tych lekcji. 
- Ale tylko na chwilkę arasso? - spytał , a ty pokiwałaś głową.
Chłopak usiadł obok ciebie i zapadła niezręczna cisza. 

- _____ ... - zaczął niepewnie. 
-Hm? 

- S-saranghae - wydusił twój przyjaciel i przyciągnął Cię do głębokiego pocałunku."

JongSuk już nachylił się, żeby wykonać tą część scenariusza. 
Zamknęłaś tylko oczy i poczułaś jego wargi na swoich. Po kilku sekundach, powinniście się od siebie oderwać, ale wy nadal trwaliście w tej chwili. 

Nie wiedziałaś ile minęło zanim przerwaliście, ale wiedziałaś, że nigdy tego nie zapomnisz. 
Spojrzałaś na niego tępo, a on oblał się soczystym rumieńcem. 
Ruszałaś przez chwile ustami chcąc coś powiedzieć, ale nie odważyłaś się.

- ______ .

- N-ne .. 
- Ja .. na prawdę cię kocham - wydusił z siebie spuszczając delikatnie głowę. Nie wiedziałaś jak zareagować, ale szybko znalazłaś odpowiednie wyjście. Szarpnęłaś go za ramię i mocno wtuliłaś się w jego tors. Chłopak uśmiechnął się delikatnie.

Byłaś szczęśliwa jak nigdy dotąd. 

2 tygodnie później.....

Tobie i JongSuk'owi układało się idealnie. 
Pomimo tego, że minęły już 2 tygodnie, nadal musiałaś się kontrolować, żeby nie zemdleć w jego towarzystwie. Waszym ostatnim tematem rozmowy było : "Powiedzieć ludziom, czy nie?". 

Chłopak cały czas upierał się, że to wszystko zniszczy, 
ale ty, chciałaś być szczera z ludźmi i nie chciałaś cały czas się z nim ukrywać. 

Szliście właśnie przez park zawzięcie dyskutując. 
Znaczy... on mówił, a ty potakiwałaś głową i śmiałaś się co chwilę. 
Pochłanialiście bubble tea spędzając razem, miło czas. 

Do pewnego momentu. 
Cały czas miałaś wrażenie, że ktoś was obserwuje.
Obracałaś się kilkakrotnie w swoim okropnym przekonaniu. 
JongSuk zauważył to.

- ____ .. czy coś nie tak? - spojrzał na ciebie z troską.
- A-ani .. po prostu mam wrażenie, że nie jesteśmy tu sami ... - odparłaś , a chłopak rozejrzał się dookoła. Miałaś rację. Ku wam szedł wesoły reporter. 
No tak, jemu było wesoło , wam ... już niekoniecznie.

- Witam ... Lee Jong Suk i _____? - spytał uśmiechając się szeroko. 
- Tak - odparł stanowczo twój chłopak .
Spojrzałaś na niego kątem oka po czym przytaknęłaś lekko.

- Jesteś jego dziewczyną? - spytał podejrzliwie mężczyzna. Nareszcie to wyznacie! Tyle czekałaś na tą chwilę! Już chciałaś odpowiedzieć, ale JongSuk cię ubiegł.

- Łączą nas sprawy czysto zawodowe. Jak wiesz nagrywamy następne odcinki dramy. Właśnie coś omawialiśmy - odparł beznamiętnie chłopak. Czułaś jak twoje serce się rozrywa. 
Nie byłaś typem wrednej osoby, ale to cię zabolało i chciałaś się odgryźć. 

- Dokładnie. Nic nas nie łączy, nigdy nie łączyło i nigdy nie będzie. Jesteśmy dla siebie kompletnie obojętni. Ba! Nie przepadamy za sobą, ale mamy w sobie godność i tolerancję, więc nie dochodzi między nami do sporów. Jednak, proszę sobie za dużo nie wyobrażać - rzuciłaś chłodno wbijając swój wzrok to w dziennikarza, to w swojego chłopaka. 

Wiedziałaś, że zadałaś mu ból. 

- Rozumiem, dziękuję - powiedział i odszedł. Ty bez słowa odwróciłaś się na pięcie i z rękoma włożonymi w kieszeń zaczęłaś iść przed siebie. 

- _____! - słyszałaś JongSuk'a za sobą, ale nie chciałaś ulec.
Jak na złość zaczęło padać. Woda lekko spływała po twoich włosach, twarzy i ubraniach.
Krople mieszały się z twoimi łzami, których w takiej pogodzie, nie dało się zauważyć. 

W pewnej chwili poczułaś szarpnięcie za rękę.
Zmierzyłaś chłopaka wściekłym wzrokiem. 

- M-mianhae...
- Nie ma o czym mówić - ucięłaś krótko. 

- N-na prawdę nie chciałem, żeby tak wyszło. Przecież to co powiedziałem to nie prawda, ale..
- Nie mów nic więcej. Wiem, że to nie była prawda ... i to mnie boli - przerwałaś mu. 
Aktor zamrugał kilkakrotnie oczami nie rozumiejąc o czym mówisz. 

- M-mwoh?
- Po prostu. Zabolało mnie to,że kiedy nadarzyła się okazja, nie powiedziałeś mu prawdy. Wiem, że to co powiedziałeś ... nie ma znaczenia - odparłaś.

- Mianhae ____ ... wyjawię im wszystko obiecuję!
- No nie wiem .. - już mu wybaczyłaś. No cóż, miałaś do niego słabość. 

- _____!
- No dobrze dobrze - uśmiechnęłaś się delikatnie, a on objął cię mocno i pocałował w czółko. 
- Saranghae .. nie zapominaj o tym. 


--------------------------------------------------------
Scenariusz dla Ruda ^^ 
O Krisusie .. tyle czasu nie pisałam.
Mianhae? :<

Nadmiar lekcji z lekka mnie przytłoczył, 
ale w końcu scenariusz jest c: .

Hanae. ♥

piątek, 13 września 2013

Śnieżna noc ( Eunkwang - BTOB )

Najpierw chciałabym powiedzieć, że mój scenariusz został tak jakby skopiowany ;w; 

I przykro mi z tego powodu :c 
Scenariusz, który jest kopią mojego, został wstawiony dzień później,
po moim wstawieniu go.

Został trochę zmieniony, ale od połowy jest prawie identyczny.

Mój :  http://asia-scenarios-pl.blogspot.com/2013/09/tak-blisko-tak-daleko-chanyeol-exo-k.html

 "Prawie kopia" : http://kpopowe-opowiadania.blogspot.com/2013/09/od-przyjaciela-po-chopaka-baro-b1a4.html

No cóż, wydaje mi się, że nic na to nie poradzę, ale po prostu coś zmusiło mnie do opublikowanie tego :c. A teraz przejdźmy do scenariusza dla Mingi ^^:


Była zima. 
Święta dobiegły końca i nadszedł czas, 
by ruszyć szanowne tyłki do szkoły. O dziwo, tego dnia,

wstałaś wypoczęta i uśmiechnięta. Chyba tylko ty. Cieszyłaś się na myśl, że po 
przerwie świątecznej, znowu zobaczysz swojego przyjaciela. 

Stałaś teraz przed bramą szkoły. Śnieg prószył delikatnie osadzając się na ulicach, chodnikach, a także ubraniach. Weszłaś żwawym krokiem do budynku szkoły.

Zdjęłaś z siebie płaszczyk odsłaniając idealnie wyprasowany mundurek. 
Uśmiechnięta weszłaś na górę po schodach. 

Otworzyłaś drzwi od klasy i stanęłaś w progu. 

- Annyeong! - przywitałaś się i usłyszałaś to samo od każdego. No, prawie każdego.
Podeszłaś do ławki, którą dzieliłaś z przyjacielem.
Eunkwang wpatrywał się w okno nie zwracając na ciebie uwagi. Głupek.

- Annyeong - powiedziałaś opierając się o blat biurka. Zero reakcji. Jakby cię tam nie było. 
Nie na to liczyłaś wstając dziś rano.

- Eunkwang oppa - dźgnęłaś go w bark, a on spojrzał na ciebie i od razu się wyprostował. 

- N-ne? Oh! przepraszam, nie zauważyłem jak weszłaś - oznajmił drapiąc się w tył głowy. To, to też zauważyłaś. 

- Aish! - uderzyłaś ręką o blat - pabo! - dodałaś rzucając plecak na ziemię. 
Ze zrezygnowaniem usiadłaś koło niego.
Chłopak znowu odwrócił głowę w stronę okna. Czyżby coś go trapiło?
Patrzyłaś na niego z zaciekawieniem.

- _____ - usłyszałaś po chwili głos przyjaciela, ale nadal nie patrzał na ciebie.
- N-ne? - ocknęłaś się.

- Jest coś... o czym chciałbym ci powiedzieć - odparł. Już chciałaś zapytać się o co chodzi, ale do sali z hukiem wszedł nauczyciel.

- Porozmawiamy o tym później - usłyszałaś szept, a lekcja się zaczęła.
Byłaś sprytną osobą, więc czemu by nie wykorzystać tego typu sytuacji, pod własny cel?

Nie chciałaś wracać do domu sama, więc wpadłaś na pomysł. 
Urwałaś małą karteczkę z tyłu zeszytu.

Napisałaś na niej coś i położyłaś tuż przed chłopakiem. 

"Czy odprowadzenie swojej ukochanej przyjaciółki do domu po lekcjach, nie będzie dobrym momentem do wspólnej rozmowy? ^^ " - przeczytał w myślach.

Spojrzałaś na niego wyczekując. Eunkwang spojrzał na ciebie wzrokiem: "No i co z ciebie wyrośnie?".

Uśmiechnęłaś się szeroko kiedy westchnął. Wiedziałaś, że nie potrafi ci odmówić.
Kiwnął tylko głową potakująco, kiedy nauczycielka zadała mu pytanie. 

Cały dzień zleciał szybko. Chciałaś go spędzić z przyjacielem, ale on cały czas chodził zamyślony i w ogóle nie kontaktował. Było ci nieco przykro, ale wiedziałaś, 
że miał ku temu powód. Przecież to Eunkwang, nie lekceważyłby cię tak po prostu. 

Wyszłaś ze szkoły. Wystawiłaś rękę w przód, a na nią zleciało parę płatków białego puszku. 
Za chwilę, obok ciebie, stanął chłopak. 

Ruszyłaś przed siebie, a on dorównywał ci kroku.  

- Więc ...? - zaczęłaś w końcu, żeby przerwać tą irytującą ciszę.
-Hm?
- Chciałeś coś powiedzieć - przypomniałaś mu, a on spojrzał w chodnik pokryty śnieżkiem. 
- A ... no, bo... - podrapał się w tył głowy.

- Eunkwang! - wrzasnęłaś zniecierpliwiona - No mów rzesz!
- Zakochałem się - szepnął ledwo słyszalnie, ale ty usłyszałaś to bardzo wyraźnie.

Stanęłaś na środku asfaltu wlepiając w niego swój tępy wzrok. 

- Gratuluję! - rzuciłaś mu się na szyję uśmiechnięta.
- M-mwoh? 
- Cieszę się, że kogoś znalazłeś.

- A-ale ____ .... - wiedziałaś o co mu chodzi. Przecież jeszcze przed świętami, wyznałaś mu swoje uczucia względem niego, a teraz tak po prostu mu gratulujesz?

- Aish! Ty to potrafisz zepsuć piękną chwilę na prawdę! - naburmuszyłaś się. 
- Nie ... przeszkadza ci to ani trochę?

- Aniyo - odparłaś z udawanym entuzjazmem. Nie wyczuł tego jednak. 
A co miałaś mu powiedzieć ... że ci to przeszkadza?! Złamałabyś mu serce, a tego nie chciałaś. 

Szliście dalej rozmawiając o wszystkim.
Wiedziałaś, że po swoim wyznaniu już mu ulżyło.

Nie chciałaś wiedzieć w kim był zakochany. To by bardziej cię zraniło. 
Pożegnałaś się z przyjacielem i weszłaś do domu.

- I jak było młoda? - rzucił twój starszy brat. Zawsze żyłaś z nim w zgodzie. 
- Nie chcę teraz z nikim rozmawiać - odparłaś chłodno i wparowałaś do swojego pokoju
rzucając się na łóżko. Wtuliłaś twarz w różowy koc w owieczki, a łzy same wypłynęły spod twoich powiek. 

Byłaś tak bardzo zawiedziona. Sądziłaś, że może to przemyśli, że się uda.
Jednak życie nie było tak kolorowe jak sądziłaś. 
Wstałaś z łóżka i zasiadłaś do biurka. Otworzyłaś szybkim ruchem swojego białego laptopa.

Musiałaś teraz napisać do swojej siostry, która siedziała za granicą. 
Zawsze mogłaś się jej zwierzyć. Była twoją przyjaciółką, której tak na prawdę nie miałaś. 

~ Annyeong ^^ - napisała jak tylko weszłaś na facebook'a.
~ Unni ... 
~ Coś się stało ___ ?
~ Dławię się łzami - lubiłaś dramatyzować. 

~ Mwoh?! Co jest?!
~ Eunkwang się zakochał .. :<

~ To chyba dobrze, prawda? ;o 
~ Aish unnie! Nic nie rozumiesz! - dopisałaś tylko i zamknęłaś klapę laptopa z hukiem. 
Wyjęłaś książki na blat i zaczęła się twoja wojna z zadaniem domowym. 
Zrezygnowana spojrzałaś na zegarek.

Dochodziła 16.00...16.00 ?! Na 16.15 miałaś indywidualne lekcje gry na pianinie w szkole. 
Zerwałaś się z krzesła i rzuciłaś się na szafę z ubraniami. 
Szybko wygrzebałaś z niej coś, żeby tylko nie iść w mundurku.

Wybiegłaś pospiesznie z domu mijając brata pichcącego coś w kuchni. Pewnie robił dla ciebie obiad.
Złapałaś szybko ostatni autobus jaki jechał pod budynek twojej szkoły. 
Wbiegłaś szybko po schodach i wpadłaś z hukiem do sali muzycznej oddychając ciężko.

- E-eunkwang? - spojrzałaś na swojego przyjaciela. 
Był ostatnią osobą, którą chciałaś teraz widzieć. Co on tu w ogóle robił?!

- O! Jesteś! - krzyknął z uśmiechem patrząc na ciebie. Miałaś ochotę prychnąć pod nosem, ale przypomniałaś sobie, że przecież on nie wie ... o tym. 

- Co tu robisz? - spytałaś patrząc na niego podejrzliwie. 
- Twój nauczyciel zadzwonił, że nie może wpaść. Wie , że się przyjaźnimy, więc poprosił mnie, żebym poprowadził dzisiaj lekcje - zostałaś obdarzona wesołym chichotem. 

Weszłaś powoli do sali. Czy mogło być gorzej? Chyba nie. 
Usiadłaś przy pianinie koło Eunkwanga. 

- Więc co mam zagrać dzisiaj? 
- Moonlight Sonata ... znany utwór - pokazał ci nuty.

Twoje palce zaczęły błądzić po klawiaturze dopóki nie zrobiłaś błędu. 
Przyjaciel położył swoje ręce na twoich pokazując ci jak należy to zagrać. 
Byłaś taka czerwona, że gdybyś nie zasłoniła twarzy włosami to chyba byś spłonęła czując na sobie dodatkowo jego wzrok.

W takiej pozycji przegraliście kilkanaście znanych melodii. 
Granie nie szło ci jeszcze za dobrze, za to Eunkwang grał niesamowicie.
Kiedy prezentował ci swoje umiejętności, po prostu zatraciłaś się w melodii i kołysałaś się tylko w prawo i w lewo, w prawo i w lewo, zamykając oczy.

- I jak? - spytał nagle wyrywając cię z transu. Zamrugałaś kilkakrotnie. 
- Woah - wydusiłaś z siebie, a on się zaśmiał. 

- Ty też grasz coraz lepiej. Jeszcze trochę, a będziesz grała lepiej ode mnie ... martwi mnie to - znowu usłyszałaś ten ciepły śmiech. 

- Tak tak .. te marzenia.
- Na prawdę! Aish, nigdy w siebie nie wierzysz ___.
- Co fakt to fakt - westchnęłaś. 

- Ciemno już - spojrzał w okno, a twój wzrok skierował się w tą samą stronę. 
Faktycznie. Tyle czasu minęło.
Jutro była sobota, więc nie spieszyło ci się do domu.

- Zbierajmy się ... mam klucze od szkoły. Woźna mi je dała gdybyśmy późno skończyli - wytłumaczył. Skinęłaś tylko głową. Wstałaś i przerzuciłaś torbę przez ramię. 
Razem skierowaliście się w stronę wyjścia.

Zbiegliście po schodach. Eunkwang coś do ciebie mówił, ale ty tylko przystanęłaś i wgapiałaś się tępo w wyjście ze szkoły. 

- Halo! Mówię do ciebie! - przyjaciel zaczął machać ci rękoma przed twarzą. Ty nadal nie spuszczałaś wzroku z drzwi. 
Pokazałaś na nie palcem. Chłopaka nie za bardzo zadowolił ten widok.

- O! Jak wyjdziemy?! - wrzasnął kiedy zobaczył przysypane na metr, grubym śniegiem,wejście.
Zastanowiłaś się przez chwilę. Nic nie przychodziło ci do głowy. 

- Zostajemy na noc - rzucił nagle wchodząc z powrotem na górę.
- M-mwoh?! W szkole?! - krzyknęłaś doganiając go na schodkach.  

- Masz lepszy pomysł? - odparł nerwowo. 
- Ani.
- Więc właśnie. W szafie w sali muzycznej są koce więc nimi się przykryjemy, a rano, kiedy pan z łopatą przyjdzie i odkopie wyjście, to wrócimy do domu.

- Arasso - westchnęłaś wchodząc do klasy. Podeszłaś do dużej, zielonej szafy
i wyjęłaś z niej 4 koce. Po 2 dla każdego z was.
Położyłaś się na środku podłogi owijając w kocyki. 

Eunkwang usiadł koło ciebie na ziemi i przypatrywał ci się uważnie.
Zarumieniłaś się.

- C-co?

- Wybacz, że do tego wracam, ale ...
- O nie . Ani mi się waż!

- Nie jesteś ani zła, ani smutna po tym co usłyszałaś rano.
Trochę mnie to dziwi. Nie wydajesz mi się, aż taka twarda, żeby
tak długo trzymać w sobie emocje, ani żebyś w ogóle negatywnych nie odczuwała - nerwy ci wtedy puściły.

- Co ty możesz wiedzieć?! - wrzasnęłaś na zaskoczonego w tym momencie przyjaciela.
- A jednak - posmutniał, ale ty już się tym nie przejęłaś. 

- Miałam ci powiedzieć, że mnie to boli?! Co byś wtedy zrobił?! No co byś zrobił?! - krzyczałaś dalej, ale po chwili zostałaś uciszona pocałunkiem. 
Był on niebywale delikatny, ale ... ale ... no musiałaś. 
Odepchnęłaś go szybko od siebie patrząc na niego z zaskoczeniem w oczach.

- To bym właśnie zrobił - powiedział oblizując wargi.
- M-mwoh? jeszcze dzisiaj rano ...
- Osobą , w której się zakochałem jesteś ty ___ - przerwał ci.

No to chyba jakiś żart!

- Śmieszne, a tak na serio? - prychnęłaś. 
- Mówię całkiem poważnie. To co powiedziałaś mi przed świętami ... dało mi wiele do myślenia - wyznał. 
- To po co to było? Nie mogłeś od razu mi powiedzieć? Wiesz jak bardzo się napłakałam?!
- Żeby zobaczyć twoją reakcję - uśmiechnął się. 
Miałaś ochotę mu strzelić w twarz. 

- Pabo! - wrzasnęłaś i odwróciłaś się tyłem do niego.
- Ale jaki przystojny pabo - usłyszałaś przy swoim uchu, a potem poczułaś oplatające cię w pasie ręce. 

-----------------------------------------------------------
Scenariusz dla Mingi ^^ .
Przepraszam, że tak długo ;; 
Ale tyle lekcji miałam , że nie było kiedy. 
Udało się jednak to skończyć! c:

Hanae. ♥