piątek, 6 września 2013

Tak blisko, a tak daleko ( Chanyeol - EXO-K)

http://data3.whicdn.com/images/32388420/tumblr_m4xmsv99yO1qancddo4_250_large.gif 


Chusteczki, chusteczki.... WSZĘDZIE TE DURNE, ZASMARKANE CHUSTECZKI. 

Zostawił cię, po prostu zostawił. Ufałaś mu bezgranicznie. W twoich oczach, to był szczęśliwy związek. Zawsze cię przytulał, całował i szeptał do ucha, 

a za plecami? Obściskiwał się z innymi. 
 Twój były chłopak. TERAZ,  już były .... jak on mógł?!

Starałaś się dla niego, a on tak ... tak ... tak po prostu. 

Zalałaś się kolejną falą głośnego płaczu. Nie mogłaś przestać.
Tylko, czy kochałaś go na prawdę? Niby tak, ale ... jakby bardziej się nad tym zastanowić.
NIE! KOCHAŁAŚ GO! Bardzo ... 

Siedziałaś tak na swoim łóżku i użalałaś się nad sobą, gdy nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi.

Za nimi stał twój kochany przyjaciel Chanyeol.

- Niespo .. oaoa - przeciągnął widząc cię w TAKIM stanie. 
No tak, nie dziwiłaś się mu. Twój makijaż był kompletnie rozmazany,
ubrania wymiętolone, a łzy cały czas płynęły. Już nawet nie zwróciłaś na to uwagi. 

- N-no .. -powiedziałaś cicho.

- Co się stało?! - wykrzyczał niespodziewanie , a ty aż odskoczyłaś. 
- N-nic ...
- Ty to nazywasz nic?! - wrzasnął jeszcze głośniej. Widział, że tylko pogarsza sprawę. Delikatnie otarł twoje łzy zmieszane z tuszem do rzęs.

Wszedł powoli do mieszkania, a ty zamknęłaś za nim drzwi. 
Odwrócił się do ciebie i spojrzał z wyrzutem. 

- Powiedz mi .. co się dzieje? - spytał ponownie. Chanyeol był teraz jedyną osobą, którą chciałaś widzieć. Zawsze cię wspierał i pomagał ci we wszystkim. 

Uśmiech nigdy nie schodził mu z twarzy. 

- Z- zostawił mnie ... zdradził ... - wydukałaś i opadłaś bezsilnie na kolana. 
Ten płacz już cie zmęczył, ale nie potrafiłaś go opanować. 

- Ten dupek! - chyba pierwszy raz w życiu widziałaś swojego przyjaciela, tak wściekłego.
- Nie zawracaj sobie tym głowy - powiedziałaś opierając się rękoma o ziemię.

- Ej ... nie płacz już - wyszeptał kucając obok ciebie. Podniósł delikatnie twoją głowę tak, żebyś mogła spojrzeć mu w oczy. 

Przyciągnął cię mocno do siebie.

- Wszystko będzie okej ... znajdziesz nową miłość. Przynajmniej się o tym dowiedziałaś. Nie sądzisz, że to dobrze, że zobaczyłaś to? Inaczej dalej byś była oszukiwana - w sumie miał rację. Jego ciepło i słowa, były teraz dla ciebie jak przytulny domek, 

w którym jesteś zawsze bezpieczna. 

- Ale ... to tak bardzo boli - wyszlochałaś.

- Wiem wiem .... dobra, wstawaj już - powiedział żywo po czym wstał, a ty spojrzałaś na niego z dołu.

- Hm?

- Idziemy się przewietrzyć. Musisz wyjść do świata kobieto - uśmiechnął się szeroko. 
Podniosłaś się niechętnie z ziemi i poszłaś do łazienki się ogarnąć.

Spojrzałaś w lustro. 

Przez chwilę miałaś wrażenie, że to nie jesteś ty, że to tylko jakiś koszmar, ale jednak nie.
Wyglądałaś tak przy Chanyeolu!? Co za porażka! .... Chwila, co?!
I co z tego?! To przyjaciel .. tak!

Poprawiłaś szybko makijaż i związałaś włosy w koka.
Ubrałaś zwykły t-shirt i shorty.

Zbiegłaś na dół po schodach. Pomimo świeżego wyglądu, nadal byłaś w okropnym dołku.
Wyszliście na zewnątrz. Od razu uderzył cie blask słońca.

No tak, jak się siedzi od rana w ciemnicy , to można oślepnąć przy takim świetle.
Nogi poniosły was do ogromnego, 
miejskiego parku. 

Często spędzaliście tam razem czas. Nieopodal była budka z lodami i hot-dogami. 
Zazwyczaj cały czas rozmawialiście, ale teraz.....

było cicho.

Żadne z was nie odezwało się ani słowem od początku drogi. 
Patrzałaś na trzymające się za rękę pary, które szeptały sobie coś co chwilę.

Zaczynało ci już brakować takich chwil. 
Teraz byłaś kompletnie sama. Cofnij! ...  Z Chanyeolem , byliście sami. 

Nawet nie zauważyłaś kiedy chłopak wyciągnął w twoja stronę, ciepłego hot-doga.
Wzięłaś go do ręki.

- Komawo - westchnęłaś ciężko. Przyjaciel spojrzał na ciebie zmartwiony.

- Aish! Weź się w garść kobieto - uśmiechnął się wesoło, a kąciki twoich ust mimowolnie uniosły się w górę. Właśnie tak działał jego uśmiech. 

- Arasso arasso - westchnęłaś po raz drugi i usiadłaś na pierwszej lepszej ławce.

Ugryzłaś kawałek spieczonej bułki. Byłaś tak głodna, że zjadłaś w mgnieniu oka. 

- J-już? - spojrzał na ciebie Chanyeol. 
- Ne ... byłam strasznie głodna - odparłaś z naciskiem na słowo "strasznie".
Chłopak zaśmiał się cicho. 

Czy to było aż tak śmieszne? Nie. 

- Wracajmy - rzucił nagle chłopak patrząc w przestrzeń.
- Ne - odparłaś. Wstałaś z ławki i już chciałaś iść, ale głos chłopaka ci przerwał.

- W druga stronę.

- Mwoh? Przecież mój dom jest tam - wskazałaś kierunek, w który chciałaś udać się jeszcze przed chwilą. Chanyeol pokręcił głową nieco rozbawiony.

- Idziemy do mnie - powiedział uśmiechnięty i zaczął iść w przeciwną stronę, a ty za nim. 
Musiałaś tam iść, nie chciałaś reszty dnia spędzić sama.
Przy przyjacielu, mogłaś chociaż na jakiś czas oderwać się od codziennych problemów.

Weszliście wolnym krokiem do mieszkania chłopaka.
Usiałaś od razu na kanapie, a on poszedł do kuchni zrobić coś do picia.

Po około 10 minutach wrócił do ciebie z kubkiem gorącej czekolady.

- Śmiało - powiedział bardzo poważnie, a ty nie załapałaś o co może chodzić - wypłacz się - dodał. Nareszcie. Tak długo się powstrzymywałaś, a teraz?

Jak na zawołanie strumień łez spłynął po twoich jasnych policzkach. Chanyeol objął cię tak, żebyś mogła wypłakać się na jego ramieniu.

Tego właśnie ci było trzeba.

5 minut ... 10 minut .. 15 ... 24 i tak dalej, aż minęło pół godziny.
Uspokoiłaś się nieco.
Odchyliłaś się do tyłu. Spojrzałaś na Chanyeola zażenowanym wzrokiem.
On tylko obdarzył cię szczerym uśmiechem.

- Wiesz ... to może być dla ciebie szokujące, ale ja ....
- Wiem - przerwałaś mu. Wiedziałaś, że od zawsze nie traktował cię jak przyjaciółkę.

Widziałaś to po tym co robił, jak się do ciebie odnosił.

- A-ale s-skąd?
- Po tylu latach można się domyślić Yeolii - odparłaś po czym złożyłaś delikatny pocałunek na jego policzku.

- D-dopiero co z kimś zerwałaś.
- Uświadomiłam sobie, że to wszystko było bez sensu, a osobę, którą kochałam, miałam zawsze przy sobie - uśmiechnęłaś się szczerze, a Chanyeol przyciągnął cię mocno do siebie.

- Nareszcie mam cię jeszcze bliżej.

---------------------------------------------------------------------
Scenariusz dla XOXO ~~

No ... w sumie nie wiem czy to było zamówienie XD.
Jednakże , tak to potraktowałam, więc napisałam ^^

Hanae. ♥






środa, 4 września 2013

Błąd dzieciństwa ( Dayehun - B.A.P)


Czy widok dwójki dzieciaków nie jest przesłodki? 
Zwłaszcza, gdy jest to chłopczyk i dziewczynka? Oboje ubrani w shorty 
i bluzeczki z krótkim rękawem.

Biegaja po boisku z kolorową piłką i śmieją się w najlepsze.

To byłaś ty i Daehyun. Wtedy mieliście po 7 lat ... on miał 8. Kochałaś go jak braciszka.

- Daehyun! - pisnęłaś wyciągając małe rączki w stronę chłopca.
Odbierając ci piłkę, po prostu popchnął cię, a ty wpadłaś w kałużę błota. Wszystko było zasyfione.

- O! Przepraszam - powiedział mały i podał ci rękę, żebyś mogła wstać.

- Dzieci, obiad! - zawołały wasze mamy z kuchni.
Pobiegliście wesoło jeść. 

- Dziecko kochane! Co ci się stało - zmartwiła się twoja umma, gdy tylko zobaczyła twoje ubłocone ręce, nóżki i ubranie. 

- Em .... potknęłam się - podrapałaś się po policzku, a Daehyun spojrzał na ciebie pytająco. 
Zarumieniłaś się delikatnie i pobiegłaś do łazienki, 
w celu umycia się i przebrania w ulubioną różową sukieneczkę w kwiatki. 


Nigdy nie skarżyłaś na swojego przyjaciela. Bardzo go kochałaś i nie lubiłaś kiedy ktoś na niego się złościł. On również starał się ciebie bronić, gdy dziewczynki w twojej klasie śmiały się, że zadajesz się z chłopakiem. 

Płakałaś wtedy, że go obrażają, a on wmawiał ci, że nic takiego się nie dzieje.


Po jedzeniu, usiedliście we dwójkę w twoim pokoju, na łóżku.  Graliście sobie w jakieś planszówki.

- ___ ... - odezwał się cicho chłopczyk.
- Ne?
- T-to dla ciebie - powiedział podając ci mały bryloczek w kształcie koniczynki. 
- Komawo! - krzyknęłaś i objęłaś go swoimi małymi rączkami.  
Zawsze nosiłaś go przy sobie. 

Z latami stawaliście się coraz starsi. Daehyun się zmienił, tak jak ty. 
To czego zawsze się obawiałaś, stało się z biegiem czasu. Przyjaciel znalazł sobie kolegów.

Widywaliście się coraz rzadziej. Wasze mamy z resztą też. 
Bolało cię to bardzo, ale gdy tylko do niego podchodziłaś, szybko cię spławiał. 
Doszłaś do wniosku, że dla niego teraz, przyjaźń z dziewczyną, to wiocha przy kolegach. 

 Zakochałaś się w nim, a on tak po prostu cie zostawił.
Jednak nie to było najgorsze.

Dokuczanie tobie wraz ze swoimi nowymi przyjaciółmi, stało się jego hobby.
Zachowywał się, jakbyście nigdy nie mieli ze sobą nic wspólnego.

Jakbyście nigdy się nie przyjaźnili. 
To już ie był twój słodki, mały Dae. Był kimś zupełnie innym. 

Twoim własnym koszmarem. 

---------------------------------------------------------------

Biegłaś najszybciej jak mogłaś w swoich nowych butach na obcasach, że też musiałaś ubrać je akurat dzisiaj. Jako dorosła już kobieta pędziłaś jak wiatr, żeby zdążyć na ostatni autobus. 

Dzisiaj miałaś rozmowę z dyrektorem megakorporacji, w której chciałaś pracować.
Pech chciał, że twój budzik się rozwalił i teraz musiałaś jak najszybciej dostać się do budynku. 

Udało się! Wsiadłaś do pojazdu, a on ruszył. Wystarczyło 10 minut, a byłaś na miejscu.
Odetchnęłaś z ulgą, gdy znalazłaś się w siedzibie.

Weszłaś powoli do biura i ukłoniłaś się lekko. Mężczyzna wskazał ci krzesło po drugiej stronie masywnego biurka. 

- Annyeonghaseyo, nazywam się ____ ____ - powiedziałaś uśmiechnięta, ale w rzeczywistości, stresowałaś się jak nigdy dotąd. 

Jednak po 30 minutach rozmowy, cały stres zniknął. Rozmawiałaś z dyrektorem kompletnie na luzie. 
Wyszłaś stamtąd cała w skowronkach.
Powiedział, że zadzwonią. No tak, nie byłaś jedyną, która ubiegała się o tę pracę. 

Wracałaś teraz do domu, podśpiewując sobie wesoło pod nosem.
Myślałaś, że ten dzień będzie spokojny i bez żadnych dodatkowych wrażeń, a jednak. 

Przymknęłaś delikatnie oczy, wdychając świeże powietrze, gdy nagle poczułaś silny ból w ramieniu. 
Straciłaś równowagę i upadłaś. Uchyliłaś powieki. 

Wszystko cię bolało. Nad tobą stał młody chłopak. Może w twoim wieku?
Złapałaś się za głowę, nie zważając na nieznajomego. 

- Mianhae, wszystko w porządku? - spytał nieco przejętym głosem. 
- Tak... jest dobrze- odparłaś powoli, patrząc w jego czekoladowe oczy.

Podniosłaś się z ziemi otrzepując ubrania z piachu. 

- Będę leciała - rzuciłaś szybko, żeby nie upaść z powrotem pod wpływem jego wzroku. Już chciałaś odejść, ale ON cie zatrzymał. 
Spojrzałaś na chłopaka pytająco.

- Czy my się przypadkiem nie znamy? 
- Tani podryw hę? - prychnęłaś słysząc tak żałosne pytanie. 

- A-aniyo! - speszył się nieco - Na prawdę, mógłbym przysiąc, że gdzieś cię już widziałem.

- To raczej niemożliwe. Nie kojarzę cię za bardzo - odparłaś i uwolniłaś dłoń z jego uścisku.
Postawiłaś zaledwie jeden krok.

- _____ - usłyszałaś cichy szept. Odwróciłaś się gwałtownie, a chłopak obdarzył cię szczerym uśmiechem. Do oczu napłynęły ci łzy.

- D-DaeHyun - powiedziałaś ledwo słyszalnie. On wyciągnął do ciebie ręce i zbliżył się nieco.
Chciał cię przytulić, ale ty wyrwałaś się tylko. 
Widziałaś, że nie wiedział czemu to zrobiłaś. 

- Tęskniłem za tobą - rzekł wesoło. 
Jedna łza, druga łza, trzecia .... 

- Nie zbliżaj się do mnie! - wrzasnęłaś i odsunęłaś się od niego. 
- C-coś nie tak? - spytał nieco zdezorientowany - nie cieszysz się, że mnie widzisz?

- A mam jakiś powód?!

- Nie rozumiem - mogłaś dostrzec w jego oczach ból. Tak! Cierp  Jung Daehyun!

- Zrobiłeś z mojego życia koszmar ... porzuciłeś mnie! Tak łatwo twoja pamięć zanikła?! Masz czelność w ogóle się do mnie odzywać?! - twoja cierpliwość kończyła się coraz szybciej. Po prostu wybuchłaś. 

- J-ja .... oh - wydał z siebie. Wiedziałaś jedno, zrozumiał.
- Tylko tyle?!

- Przepraszam ... na prawdę przepraszam. Byłem wtedy gówniarzem i zależało mi tylko na relacjach z kolegami. Tak na prawdę ... było mi ciebie, żal, ale ... chciałem , żeby mnie polubili. Kompletnie cie porzuciłem. Tak bardzo mi przykro - usłyszałaś coś, co zawsze chciałaś usłyszeć.

- Daehyun - ah ...

- _____ ... jebal - spuścił głowę. Po prostu zmiękłaś. Twoje serce było teraz flakiem, które napełniało się ciepłem i miłością. 

Przytuliłaś się mocno do chłopaka. On zamrugał tylko kilkakrotnie oczami, ale po chwili objął cie mocno. Pocałował cię delikatnie w czoło. 

- Czekałem, aż znowu cię zobaczę i ci to powiem - zaczął.
- A- ale co?

- Zależy mi na tobie ____ , bardzo mi zależy.

- Mi na tobie także - uśmiechnęłaś się szeroko. 

- Chodźmy! - wykrzyczał chłopak. 
- Hm?
- Na nasze boisko - oznajmił wesoło. Najpierw zaszliście do ciebie, żebyście oboje mogli przebrać się w coś wygodniejszego, a później pobiegliście na miejsce.

Stara kolorowa piłka latała w te i wewte po zielonej murawie. 
Oczywiście standardowo wylądowałaś w wodzie. 

Szybkimi krokami zbliżał się wieczór. 
Kupiliście sobie lody gałkowane i usiedliście na murku fontanny.
Było już ciemno, a kolorowe światełka migały wokoło wznoszącej się wody. 

- Saranghae - usłyszałaś nagle tuż obok swojego ucha. Wyjęłaś zimną, kolorową kulę z buzi.
Odwróciłaś głowę w stronę przyjaciela, ale jedyne co poczułaś to jego miękkie usta. 

Przymknęłaś oczy oddając się tej wspaniałej chwili. 

Czy mogło być lepiej? 


----------------------------------------------------------------
Scenariusz na zamówienie dla Martha Styles. 

Takie tam wyszło ;3 No. C:
Trochę krótkie, wiem :cccc mianhae 


Kolejka nadal zamknięta !!!

Hanae. ♥




poniedziałek, 2 września 2013

Zadbaj o naszego maknae. ( Zelo - B.A.P)

http://data.whicdn.com/images/68711223/large.gif

- Zostaniesz z Zelo, a my wyrwiemy się na miasto - wytłumaczył ci jeszcze raz lider. 
- Aish ... no arasso arasso - zgodziłaś się w końcu, 
chociaż wiedziałaś, 
że nie będzie łatwo zająć się maknae. 
Zelo był od ciebie starszy, ale zachowywał się bardzo naiwnie. 

Po jakimś czasie zespół wyszedł, a ty zostałaś sama z Junhong'iem. 

- Idę na deskę noona - oznajmił chłopak, a ty skarciłaś go spojrzeniem. 
- Zelo! Jestem młodsza od ciebie, tłumaczyłam ci to tyle razy! - krzyknęłaś, a on uśmiechnął się wrednie. 

- To jest kara - oznajmił po czym wyszedł z deskorolką pod pachą. 

Dlaczego mówił do ciebie noona? Więc to było tak: 

( retrospekcja)

" Zelo biegał po całym domu z tortem w ręku. Był to jego torcik urodzinowy. 
Próbowałaś go złapać.

- Zelo -oppa ! Zniszczysz go! - wrzeszczałaś, ale za każdym razem odpowiadał ci śmiechem. 
Tak jak powiedziałaś. Chłopak potknął się o coś i wywrócił się, 
wpadając twarzą prosto w ciasto. 
Podniósł się i skrzywił, widząc jak na niego patrzysz. 

- A nie mówiłam? - powiedziałaś ciesząc się jak głupia, a zespół siedział na kanapie i zwijał się ze śmiechu. 

- Choi Junhonh ... czasami na prawdę się zastanawiam czy nie jestem od ciebie starsza, a twój wiek nie jest kłamstwem - zaśmiałaś się.

- Więc będę mówił do ciebie noona - zostałaś obdarzona wrednym uśmieszkiem.
- Mwoh?! Nie żartuj sobie ze mnie!

- Wcale nie żartuję, noona - powiedział klaszcząc wesoło w dłonie po czym udał się do łazienki. "
I tak zostałaś mianowana "nooną" , czego nienawidziłaś. 
Zelo to wiedział, dlatego robił ci na złość i cię tak nazywał, poza tym, przywykł już do mówienia tak na ciebie, więc tak zostało. 

Zelo POV. 

Jechałem na swojej ukochanej deskorolce rozmyślając jak mógłbym dokuczyć "noonie."
Kochałem to robić. Była taka urocza kiedy się złościła.
Zaśmiałem się pod nosem. 

Rozmyślałem tak, gdy nagle usłyszałem tylko dźwięk dzwonka i ból, który przeszył mnie całego. Otworzyłem powoli oczy. 
To co zobaczyłem ... zatkało mnie. Wjechałem w rower! W rower! Deskorolką!

- M-mianhae - powiedziałem do faceta trzymającego się za głowę.
- Uważaj jak jeździsz smarkaczu! - wrzasnął i po prostu odjechał. 
Wziąłem swoją deskę i skierowałem sie w kierunku dormu. Spojrzałem na swoje odbicie przechodząc obok jakiegoś sklepu. W szybie widziałem, że na twarzy mam rany.

Musiałem jak najszybciej powiedzieć _____.
Uzna mnie za gówniarza i nieostrożnego dzieciaka, ale nie mogłem tak zostawić mojej ślicznej buźki. Co powiedzą fanki jak mnie tak zobaczą?!

Pobiegłem czym prędzej z powrotem do dormu.

Twój POV. 

Siedziałaś na kanapie czytając jakąś książkę, gdy nagle do domu wpadł Zelo. 
Nie sądziłaś, że wyjdzie i wróci tak szybko. 

Spojrzałaś na niego i aż wypuściłaś lekturę z ręki. 
Miał wszędzie zadrapania na twarzy ... wyglądał strasznie. 

Podbiegłaś do niego i ujęłaś jego twarz w dłonie, a on z zażenowaniem się tobie przyglądał.

- Coś ty zrobił?! - krzyknęłaś przestraszona.
- Wjechałem deską w rower.

- Mwoh?! W rower?! Idiota! 
- Mianhae noona, byłem trochę nieuważny - powiedział ze skruchą.
- Trochę?! - rzuciłaś. 
- Oj noona, nie złość się - dodał robiąc aegyo. Wiedział, że to zawsze na ciebie działa. Tak też było tym razem. 

- Nie jestem twoją nooną , chodź, trzeba to przemyć - pociągnęłaś go za sobą do łazienki.
Zmoczyłaś wacik i przykładałaś delikatnie do ran na twarzy chłopaka.
Potem to samo zrobiłaś wodą utlenioną.

Trochę bólu i po wszystkim. Nakleiłaś jeszcze tylko plastry na większe rany. 

- Komawo noona - wyszczerzył się Zelo.
- Ja ci dam noonę zaraz! - wrzasnęłaś.
- Może w podzięce, zrobię coś do jedzenia hm? - zaproponował, a tobie od razu spodobał się ten pomysł. Jednak coś ci tu nie pasowało.

- Oppa ... przecież ty nie gotujesz - stwierdziłaś. On nigdy nie gotował w dormie. Przynajmniej ty tego nie widziałaś. 

- Nauczyłem się robić kimchi - uśmiechnął się po czym kazał ci usiąść na kanapie, a sam powędrował wesoło do kuchni. 

Po jakimś czasie zasiedliście do stołu. Chłopak podał ci danie. 
Pachniało ładnie, ale czy było dobre.
Nabrałaś trochę i włożyłaś do ust. Junhong świdrował cie wzrokiem, czekając na jakiś komentarz z twojej strony. 

Otworzyłaś tylko szeroko oczy ze zdumienia. 

- T-to ... to .. - nie potrafiłaś się wysłowić.
- Nie dobre? - spytał Zelo i nieco posmutniał.
- A-aniyo! To .. jest ... przepyszne - powiedziałaś z uśmiechem.

- Chincha? Martwiłem się, że ci nie smakuje - odparł i zaczął jeść swoją porcję.
Nie sądziłaś, że aż tak dobrze mu to wyjdzie. 

Po zjedzonym daniu, usiedliście przed telewizorem i włączyliście jakiś film akcji. 
Nagle poczułaś wibrację w kieszeni od spodni.
Wyjęłaś telefon i spojrzałaś na ekran. To był Daehyun. Weszłaś w sms'a :

" Nie wracamy na noc do dormu, zaopiekuj się naszym maknae C: Hwaiting! ^^ "

Nie byłaś na nich zła, jednak zaskoczyli cię tym. Ty i Junhong ... sami.
Nie! Chwila! O czym ja myślę! - skarciłaś się w myślach.

- To Daehyun hyung? - spytał Zelo pokazując na ekran twojej komórki.

- N-ne ... - speszyłaś się trochę.
- Co chciał? - no tak, musiałaś mu przecież powiedzieć.

- Nie wracają na noc - odparłaś, udając, że to nic takiego.
- Rozumiem - powiedział chłopak zwracając głowę z powrotem w telewizor.

Po jakiejś godzinie, film się skończył. 

- Pójdę wykąpać się pierwsza, arasso? - spytałaś, a Zelo przytaknął głową. 
Weszłaś na górę i wzięłaś piżamę oraz ręcznik 
po czym udałaś się do łazienki. Wzięłaś szybki prysznic. Tej nocy, 
chciałaś zasnąć jak najszybciej. 

Położyłaś się wygodnie do łóżka. Próbowałaś zasnąć, ale za oknem mocno wiało i padało.
Do tego, po chwili, doszła burza.
Patrzałaś przez okno jak co chwilę, błyskawice przecinają niebo.

Lubiłaś patrzeć na to zjawisko, było to dla ciebie ... niesamowite.
Nagle usłyszałaś pukanie do drzwi od swojego pokoju. 

- Proszę - powiedziałaś, a do środka wszedł Junhong. 

- Noona ... - zaczął drapiąc się w tył głowy. Chyba był nieco zawstydzony.
- Coś się stało? - spytałaś, ale nie zapomniałaś o spojrzeniu w stylu : " NIE MÓW DO MNIE NOONA" .
- B-bo ja ... asklfjdaoifg - wymamrotał coś pod nosem.

- Możesz powtórzyć?
- basfjasofae
- Junhong! - wrzasnęłaś zniecierpliwiona.
- Boję się burzy! - wykrzyczał i szybko się speszył. Nie sądziłaś, że Zelo bałby się burzy. 

- Zelo .... nie masz się czego wstydzić. Każdy się czegoś boi - wyjaśniłaś. Chciałaś poczochrać jego włosy, ale był dla ciebie nieco za wysoki. 

- Noona ... mogę... spać z tobą? - to pytanie zadziwiło cię już maksymalnie. Spaliłaś buraka. 

- N-ne ... - Aish mózgu czemu to powiedziałeś .. skarciłaś się.

Zelo położył się nieśmiało obok ciebie. Przy każdym mocniejszym trzasku burzy, mocniej wtulał się w ciebie, przez co cię przyduszał.

- Oppa ... dusisz mnie - wydukałaś ledwo łapiąc powietrze. Chłopak odsunął się od ciebie gwałtownie, lekko zmieszany. 

- Mianhae ... - powiedział, a ty wtuliłaś się w niego. 
- Jak ci powiem, że cię kocham, to będziesz spokojniejszy? - spytałaś bez ogórdek.
"Dlaczego to powiedziałeś mózgu... yah ! co teraz, co teraz? " - krzyczałaś w myślach, ale szybko zorientowałaś się, że Junhong pocałował cię w czoło.

- Na pewno ... będę dużo spokojniejszy ... noona - za dużo zwierzeń jak na jedną noc ... ale chwila... CO ON POWIEDZIAŁ?!

- Yah! Kochanie ... - zaczęłaś łagodnie - tylko nie noona!

--------------------------------------------------------------------------
Scenariusz na życzenie dla Martha Styles ^^ . 

Podoba się? ;3

PRZYPOMINAM, ŻE KOLEJKA ZAMKNIĘTA ;W;

Hanae. ♥


 


niedziela, 1 września 2013

Czyżby chemia? ( Daehyun - B.A.P )

- 
- Ale..!
- Żadnego ale! Albo zrobisz ten projekt, albo będę zmuszona  zostawić cię jeszcze rok w tej klasie - ciągnęła twoja nauczycielka od chemii. Właśnie tak. Groziła ci jedynka z tego przedmiotu.
Ta wredna baba kazała ci zrobić projekt na dowolny temat.

- Przecież, nie poradzę sobie sama - ciągnęłaś dalej. Wolałaś poprawić kilka prac, a nie robić nowe!

- Daehyun ci pomoże - odparła chłodno, wskazując na chłopaka siedzącego pod ścianą. 
Teraz to już w ogóle się załamałaś.

Daehyun był szkolnym "mózgiem".
Unikał kontaktów z ludźmi ... wolałaś nie wdawać się w relację z tym chłopakiem. 

- Jak ja mam go do tego przekonać? - jęczałaś.
- Ja mu powiem. Umówicie się po szkole. Powodzenia _____ - wiedziałaś , że już nic nie zdziałasz.

Musiałaś to zrobić. Ten cholerny projekt. 

Właśnie wychodziłaś ze szkoły.

Śnieg znowu prószył. 
Co prawda , ładny widok, ale w tym roku spadło już dość śniegu i znudził ci się już. 

Już miałaś wychodzić przez główną bramę kiedy poczułaś czyjąś rękę na swoim nadgarstku.

- _____ - powiedział twój były chłopak.
- Yah! Puść mnie w końcu. Nie chcę z tobą rozmawiać już nigdy więcej - oznajmiłaś chłodno.
- Ale ... 
- Żadnego ale - przerwał mu Daehyun, który podszedł teraz do ciebie - ona nie chce cię znać rozumiesz?

- A więc teraz chodzisz z kujonikiem tak?! - wrzasnął twój były.
- Wcale z nim nie chodzę!
- Po prostu się odczep - powiedział krótko Daehyun po czym pociągnął cię za sobą, zostawiając  zdezorientowanego chłopaka, w tyle. 
Wyszliście przez ogromną, czarną, szkolną bramę. 
- Co to było? - spytałaś wyrywając swoją dłoń z żelaznego uścisku. 
- Chciałaś tam stać i z nim rozmawiać? Chciałem się z tobą umówić - oznajmił, a ciebie po prostu zatkało. Spuściłaś głowę lekko zawstydzona.
- To .. gdzie chcesz mnie zabrać? - uśmiechnęłaś się delikatnie.
- Nie na randkę ... na robienie projektu z chemii - powiedział, a ty spaliłaś buraka.
- A! T-to! No tak - czyżbyś czuła się zawiedziona? Nie .. to na pewno nie to. 
- Więc?
- Może jutro po lekcjach ... u mnie? - zaproponowałaś, a on przytaknął głową po czym wyminął cię bez słowa i odszedł. Stałaś tam jeszcze chwilę, a potem tylko wzruszyłaś ramionami i poszłaś prosto do domu.
Nie sądziłaś, że następnego dnia, wstaniesz do szkoły z uśmiechem na ustach. 
Cały dzień minął ci nieoczekiwanie szybko.
Wpadło ci kilka 4 i jedna 3, ale co tam. Jak na ciebie, to i tak było całkiem dobrze.

Wyszłaś ze szkoły i stanęłaś przy głównej bramie.
Czekałaś na twojego towarzysza. Już po 10 minutach ujrzałaś go, idącego w twoją stronę.

Pomachałaś do niego z daleka i zobaczyłaś tylko jak prycha pod nosem.
Mina ci zrzedła. Wiedziałaś już, że nie będzie łatwo się z nim dogadać.

- Annyeong! - przywitałaś go ciepło, kiedy stał już obok.
- Możemy iść? - rzucił chłodno, a ty zaczęłaś iść przed siebie.

Droga między twoją szkołą, a domem, nie była długa. Zaledwie 15 minut szybkim krokiem.
I tyle właśnie wam to zajęło. Weszliście do mieszkania. Twoi rodzice byli w pracy do późna, więc mieliście dużo czasu na zrobienie części projektu.

- Rozgość się - powiedziałaś - chcesz coś do picia?
- Herbatę - uciął krótko, a ty udałaś się do kuchni. Po chwili była już gotowa.
Usiadłaś koło chłopaka na dywanie.
Po dłuższej rozmowie, postanowiliście zrobić plakat dotyczący zastosowania wodorotlenków metali.

Niby banalne, ale tylko tyle wiedziałaś z chemii.
Przygotowałaś wszystko co potrzebne i zaczęliście.

Praca była żmudna i nudna, tak jak cały ten przedmiot według ciebie.
Minęły 4 godziny i praca była gotowa, a miałaś ją oddać dopiero w przyszłym tygodniu.

- Gotowe! - krzyknęłaś uradowana.
- Ne ... nareszcie - po raz pierwszy chłopak obdarzył cię uśmiechem.
Był cudowny ... uśmiech oczywiście!

- Obym dostała za to 6 ... chcę zdać tą klasę - wyżaliłaś się.
- Dasz radę - uśmiechnął się szerzej czochrając twoje włosy. Zarumieniłaś się.

- Jesteś inny niż się wydaje - stwierdziłaś, a jego uśmiech zniknął. Czyżbyś go zraniła?

- To tylko udawanie, ale nie ważne - odparł - będę się zbierał - dodał po czym zaczął ubierać kurtkę i buty.

- Ne.
- Do zobaczenia w szkole - zmierzwił ci włosy jeszcze raz po czym wyszedł.

Kto mógł przypuszczać, że to będzie początek owocnej przyjaźni. Nigdy byś nie pomyślała, że ty i ten "kujon", kiedykolwiek będziecie więcej rozmawiać, a tym bardziej,
że się w nim zakochasz.

Była sobota, zostałaś z Daehyun'em sama w domu, ponieważ twoi rodzice pojechali do kina na najnowszy film romantyczny.
 Stałaś przy garnku robiąc spaghetti na kolację, gdy nagle poczułaś jak ktoś przytula cię od tyłu. To było takie nagłe,
że ze strachu łyżka wyleciała ci z ręki i wpadła do zupy.

- Jung Daehyun! - wrzasnęłaś.
- Wystraszyłem cię co? - usłyszałaś tuż przy swoim uchu.

- Aish ... odsuń się, bo robię kolację, a ty tylko mnie rozpraszasz - powiedziałaś stanowczo.
- Rozpraszam cię ne? - spytał i złożył pocałunek na twoim karku. Zadrżałaś.
- Yah! Co robisz?! - odwróciłaś się przodem do niego.

- Podobno cię rozpraszam - uśmiechnął się szyderczo - bo wiesz ... jesteśmy tu sami - dodał.
Tego kompletnie byś się po nim niespodziewała.

Na pewno nie. 

- Oppa proszę cię ... wypiłeś coś prawda?
- Aniyo ... - odparł.
- Może chodźmy już spać. Jestem zmęczona, a spaghetti i tak już się przypaliło - powiedziałaś wyłączając kuchenkę.
Chłopak miał nocować dzisiaj u ciebie, ale
nie przejęłaś się tym zbytnio.

Byliście przyjaciółmi, więc takie coś, było dla was normalne.

- Arasso, ale śpię z tobą - oznajmił zadowolony.
- Mwoh?! Daehyun, czy ty sie słyszysz?!
- Oczywiście jagi ... to co.. idziemy spać? - wyszczerzył się. Czy on powiedział do ciebie jagi?!
Już kompletnie go nie rozumiałaś.
Po prostu udałaś się pod prysznic, a potem wgramoliłaś się do łóżka.

Po pół godziny, Daehyun wszedł do twojego pokoju i położył się obok ciebie.

- Zadowolony? - warknęłaś i odwróciłaś się do niego tyłem.
- Bardzo jagi - odparł i przytulił cie mocno - chalcha*, saranghae.

*chalcha - dobranoc ( dla tych, którzy nie wiedzą)

-----------------------------------------------------------------------
Scenariusz dla Rin♥LinYoung,

Według mnie ta końcówka do Dae nie pasuje, ale
chciałam, żeby w ten wieczór ... dziwnym trafem,
nie był sobą. ;)
 Kiedy rok szkolny się zacznie, będę rzadziej wstawiać
scenariusze, ze względu na ograniczony czas :c.
Jednak postaram się jakoś w tym wytrwać. ^^ 

Hanae. ♥


sobota, 31 sierpnia 2013

Ogrzeję cię. ( Sehun - EXO-K )


- Długo jeszcze? - jęknęłaś zmęczona i usiadłaś na pierwszym lepszym kamieniu.
- Yah! Dopiero zaczęliśmy! - oburzył się maknae.
- Żartujesz sobie?! 
- Aniyo , dopiero pół godziny idziemy - odparł spoglądając na zegarek.
Westchnęłaś głośno.
Miałaś wrażenie, że idziecie już dobre 2 godziny, i że zaraz ten koszmar się skończy, ale nie. 

- Pabo! - wrzasnęłaś nagle, a Sehun aż podskoczył w miejscu.
- Co znowu?!
- Trzymasz mapę na odwrót! Idiota! Ja się nie dziwię, że my nie możemy wyjść z tego cholernego lasu ! - byłaś załamana. Rozumiałaś, że był najmłodszy, ale mógl
się wykazać odrobiną rozsądku.

Staliście teraz w środku lasu, kompletnie nie wiedząc co począć.
Jak to się stało? To może od początku: 

( retrospekcja) 

W dormie EXO panowała niezwykła cisza ... chwila , CISZA ?! Tak , może to niewiarygodne, ale tak właśnie było. Chłopcy dostali dzień wolny i okropnie wam się nudziło. 
Jako przyjaciółka zespołu, przyszłaś ich odwiedzić.
Siedzieliście wszyscy na kanapie, nie odzywając się do siebie i wlepialiście wzrok w telewizor. 
Cisza, cisza, cisza i nagle .... BACH ! 
Drzwi do dormu otworzyły się z hukiem, a do środka wszedł menadżer.
Wszyscy patrzeli na niego wystraszonym wzrokiem.
Czyżby jakaś pilna zmiana? Czyżby nagle mieli jakiś wywiad?
Okazało się, że nie.

- Gramy w grę! - krzyknął menadżer uradowany, a wy patrzeliście na niego tępo.
Czyżby ten wymagający mężczyzna, który
cały czas poganiał wszystkich do pracy, nagle stał się dziwnie rozrywkowy?

- Hyung ... dobrze się czujesz? - odezwał się Baekhyun.
- Oj przestańcie, nie jestem takim sztywniakiem - wyszczerzył się - mam dla was grę. W lesie ukryłem różne przedmioty, dobiorę was w pary i będziecie ich szukać - wytłumaczył.
Wszyscy byli wręcz uradowani tym pomysłem, 
no cóż, to lepsze niż siedzenie i wlepianie wzroku w grające pudło. 

- Ale ... jest nas 13 - powiedział nagle lider.
- Hmm ... Chanyeol z Baekhyunem , Tao z Krisem , Chen z Suho, Luhan z Lay'em i Xiu Min'em , Sehun z ____ , Kyungsoo z Kai'em - odparł menadżer - mamy jedną 3 - dodał.

Wszyscy dostali mini mapki i ruszyliście.

Tak to właśnie było. Siedzieliście teraz przemarznięci na śniegu (była zima) razem z Sehun'em.
Szaliki okalały wasze szyje, a na rękach mieliście rękawiczki.
Co z tego, skoro siedzieliście nieruchomo w "kupie" śniegu?! A to wszystko przez menadżera.
Byłaś ciekawa, ile osób jeszcze zabłądziło. 

- Wstawaj - powiedział nagle Sehun, podnosząc się. Zrobiłaś to o co prosił.
- Chyba przymarzłam - stwierdziłaś, faktycznie nie mogłaś nawet podnieść się z ziemi. Maknae zachichotał uroczo, po czym pociągnął cię za rękę. Podziałało. 

Szliście prosto przed siebie. Kiedy wpadłaś na pomysł.
- Daj mi mapę - zażądałaś wyciągając rękę w kierunku chłopaka. On wsadził ręce do kieszeni w kurtce, potem w spodnie, aż jego wzrok skupił się na tobie.
- Nie ... mam jej.
- Mwoh?! - wrzasnęłaś tak, że chyba cały las cię słyszał.
Sehun spuścił wzrok, sam nie był z siebie zadowolony.
- Chyba ... chyba ją zgubiłem - oznajmił. Jakbyś nie wiedziała ! 
- Sprawdźmy w tamtej skarpie śniegu, w której siedzieliśmy - powiedziałaś chłodno po czym wróciłaś na wcześniejsze miejsce. 
Oboje ukucnęliście i zaczęliście kopać w śniegu. Jednak, to wszystko na nic.
Położyłaś się bezsilnie na białym puchu.
Słyszałaś tylko jak Sehun wzdycha co chwilę.

- To wszystko twoja wina! - krzyknęłaś nagle, ale nie nie ruszyłaś się z miejsca. Tylko zacisnęłaś pięści. 

- Mianhae, na prawdę - jego ton głosu zadrżał.
- Zimno - stwierdziłaś krótko. 
Nagle poczułaś na sobie ciężar. Otworzyłaś lekko oczy, a już po chwili prawie ci wyleciały. 
Maknae po prostu się na tobie położył owijając swoje ramiona wokół ciebie.

- Sehun-ah
- Ne?
- C-co robisz? - spytałaś, a twoja twarz momentalnie zrobiła się ciepła.
- Służę za kołderkę - zachichotał spoglądając wesoło na ciebie.
- Pabo. 
- Tak mówisz na kogoś kto cię ocala przed przeziębieniem? - naburmuszył się chłopak.
- Aish ... komawo.
- Oj ____ , kocham cię za tą wredotę wiesz? - spytał. Czy to było wyznanie?
- Możesz ... jaśniej?
- Zależy mi na tobie, więc się nie ruszaj, bo chcę cię ogrzać no - powiedział i przytulił cię jak mały, kochany niedźwiadek.  

----------------------------------------------------------------------------
Scenariusz dla Rin♥Linyoung.
Wydaje mi się, że jest dłuższy niż ten z Chanyeolem ...chyba XD.

Otwieram kolejkę ^^ . 

Hanae. ♥

piątek, 30 sierpnia 2013

Kiedy przekracza granicę. ( Chanyeol - EXO-K )

Park Chanyeol. 
Przystojny chłopak z twojego liceum. Dosyć sympatyczny, słodki, pomocny i przezabawny.
No właśnie, "przezabawny".

Cała szkoła znała go z żartów i dowcipów oraz ... kawałów. Tylko dlaczego, te kawały,
zawsze dotyczyły właśnie ciebie? 

To było urocze na swój sposób. Lubiłaś kiedy był szczęśliwy.
Były to niewinne żarciki typu:

  • Wstrząsanie puszki z colą przed twoim otworzeniem jej
  • Związanie ci na supeł sznurówek w  butach
  • Podwędzenie ci ubrań po wf-ie 
  • Czy włożenie ci do plecaka żaby z sali biologiczne.

Dla ciebie to było jak ... nic. Nie przeszkadzało ci to.
Jednak tym razem, miarka się przebrała. Stanowczo przebrała.

Szłaś właśnie  na koreański. Jeszcze było sporo czasu do lekcji, ale ty wolałaś być w klasie wcześniej. I jak zauważyłaś (przez okno do sali) nie ty jedyna
wpadłaś na ten pomysł.

To nie tak, że była tam 1 osoba bądź 2. Była tam cała klasa!

Weszłaś powoli do sali ... to był błąd. Ledwo przekroczyłaś jej próg, a wielki kubeł lodowatej wody spadł ci na głowę. Tego było już za wiele. Stałaś tam cała mokra, 
a twoi znajomi? ... Naśmiewali się z ciebie! 
Wszyscy mieli niezły ubaw, tylko nie ty. Zacisnęłaś pięści i zamknęłaś oczy.

- Park Chanyeol! - wrzasnęłaś, a wszyscy spojrzeli na ciebie zaskoczeni - nienawidzę cię! - dodałaś i wyszłaś z sali trzaskając drzwiami za sobą. 

Czy on na prawdę nie widzi granicy, między niewinnymi żartami, a upokarzaniem?!

Wbiegłaś do szatni, żeby wziąć z szafki swoje książki. Miałaś już dosyć tego dnia.
Wzięłaś wszystko co chciałaś i zamknęłaś metalowe drzwiczki.

Za chwilę, do pomieszczenia wpadł zdyszany "dowcipniś". Chciał podejść do ciebie, ale ty tylko cofnęłaś się, napierając plecami na szafki.

- Czego chcesz?! - warknęłaś.
- Przepraszam.
- Przepraszam?! - prychnęłaś - tylko tyle masz mi do powiedzenia?!

- Byłem głupi wiem, na prawdę przepraszam - w jego oczach widziałaś żal, ale nie chciałaś mu ulec, musiałaś być silna. 

- Ośmieszyłeś mnie, z resztą ... nie pierwszy raz - wygarnęłaś mu wszystko.
- Ja ... chciałem tylko zwrócić na siebie ... twoją uwagę. Nie wiedziałem, że możesz mnie za to znienawidzić, ale nie zniosę tego. Nie zniosę tego, że dziewczyna, na której mi zależy,
z łatwością mówi mi, że mnie nienawidzi - wyznał, a łzy napłynęły mu do oczu.

Pierwszy raz widziałaś, że był smutny.

- U-uljima - powiedziałaś ścierając mu z policzka pierwszą łzę - nie jestem już zła ...
- Chincha?! - wykrzyczał najwyraźniej uradowany tym, co powiedziałaś. Złapał cię za plecy i przyciągnął do siebie mocno. Opatulił cię swoimi ramionami.

Twoje serce, momentalnie zwiększyło tempo bicia.
- N-ne.
- Komawo _____ ,  saranghae - powiedział i ucałował cię w czoło.
- J-ja ciebie też - odparłaś uświadamiając sobie ten fakt, właśnie w takim momencie. 

- Oh! Zapomniałem! Chodź, przeziębisz się. Dam ci swoje ubrania - uśmiechnął się i pociągnął cię za rękę w kierunku jego szafki.

-------------------------------------------------------
Scenariusz dla Rin♥LinYoung ! :3
Mnie osobiście się podoba.
Lubię Chanyeola w takim uroczym wydaniu *^*.
Kolejka zostanie otwarta po następnym scenariuszu ;) 

Hanae. ♥

środa, 28 sierpnia 2013

Jestem z ciebie dumny. ( Taeyang - BigBang )

Czy mogło być lepiej?
W końcu po długich latach ciężkiej pracy, 
mogłaś zaszczycić się dołączeniem do elitarnej grupy tanecznej.
Wszyscy twierdzili, że po prostu sobie na to zasłużyłaś.
Był wtorek. Godzina 18.00. 
Zacisnęłaś ręce na pasku od torby, w której miałaś strój na zmianę. 
Pchnęłaś lekko dłonią szklane drzwi 

- Annyeonghaseyo - powiedziałaś cicho wchodząc do sali. 
Trener odwrócił się przodem do ciebie,
a ty tylko wybałuszyłaś oczy ze zdumienia. 

Czy to był Dong Young - bae ?!

- Jesteś nową uczennicą, ne? - spytał z uśmiechem na twarzy. 

- N-ne  - potwierdziłaś.
- Nazywam się Dong Young-bae i jestem trenerem - oznajmił - tam jest szatnia, przebierz się i dołącz do reszty - dodał czochrając twoje włosy. Zarumieniłaś się lekko 
i poszłaś do wskazanego pomieszcznia.

Przebrałaś się szybko i dołączyłaś jak kazał. 

" Taeyang ? To , to spełnienie marzeń. " - mówiłaś sama do siebie w myślach.

1,5 godziny minęło bardzo szybko. Trener dał wszystkim nieźle w kość.
Poznaliście kroki do nowego układu.

Tak mijały miesiące różnych zawodów i mistrzostw oraz
ciężkich treningów.

Nie było przelewek, jednak Taeyang był dobrym człowiekiem i nigdy 
na was nie krzyczał, zawsze starał się
pomóc i poprawić błędy w krokach bądź ćwiczeniach.

- ____, zostań na chwilę arasso? - powiedział kiedy wszyscy wychodzili po kolejnym męczącym treningu. Skinęłaś głową i podeszłaś do niego.
Reszta już wyszła.

- Tak? - odezwałaś się w końcu, widząc, że intensywnie o czymś myśli. 

- Startujesz w zawodach, solo - powiedział w końcu.

- J-ja? - pokazałaś na siebie palcem, nie do końca wierząc w to co słyszysz.
- Widzisz tu kogoś innego? - zaśmiał się.
- Oh ... ale co mam tańczyć? 

- Mam dla ciebie pewną choreografię, więc będziesz musiała zostawać jeszcze po treningach.

- Arasso, rozumiem - odrzekłaś z uśmiechem i już miałaś wyjść kiedy poczułaś dłoń na swoim nadgarstku. 
Trener obrócił cię przodem do siebie.

- _____, hwaiting - szepnął ci do ucha po czym popchnął twoją osobę w kierunku drzwi. 
Wyszłaś stamtąd z burakiem na twarzy. Dosłownie.
Traktowałaś Taeyanga jako swojego
sunbae, starszego przyjaciela, doradcę (jakkolwiek to brzmi C: ) .
Jednak twoje serce teraz, chciało wyskoczyć. 

Przez resztę miesiąca twój dzień wyglądał tak:

wstajesz --> śniadanie --> praca ---> obiad ---> trening ---. kolacja, prysznic ---> spanie

Niby monotonne, ale tobie to nie przeszkadzało. Spędzanie czasu z Taeyangiem na treningach, było czymś co sprawiało ci najwięcej przyjemności. 

W końcu nadszedł dzień mistrzostw. Czekałaś już gotowa na swoją kolej. 
Cała grupa siedziała na widowni, to miło
z ich strony, że poświęcili swój dzień, żeby ci pokibicować. 

- _____ _____ - usłyszałaś swoje nazwisko. Momentalnie zaczęłaś się trząść.

- Hwaiting! - krzyknął Taeyang i złożył delikatny pocałunek na twoich ustach.

- K-komawo - zatkało cię. Czy to stało się na prawdę? Z  transu wyrwał cię głos prowadzącego, który ponownie wymówił twoje nazwisko. 
Wyszłaś na scenę, zatańczyłaś ... i wygrałaś! 

Wzniosłaś puchar do góry, a ludzie na widowni klaskali na twoją cześć.
Zbiegłaś stamtąd i od razu ruszyłaś do trenera.

- Oppa wygrałam! Udało się - powiedziałaś , a łza szczęścia spłynęła po twoim policzku.
Chłopak otarł ją szybko i przyciągnął cię mocno do siebie.

- Wiedziałem , że się uda. Jestem z ciebie dumny - ile czasu się naczekałaś, żeby w końcu to usłyszeć? - saranghae. 

--------------------------------------------------------
Scenariusz dla sana13.
Mnie osobiście nie przypadł do gustu,
może to dlatego, że nie za bardzo znam Taeyanga.
Jednak mam na dzieję, że tobie się spodoba ^^ .

Hanae. ♥

środa, 21 sierpnia 2013

Picasso w ZOO . ( Kris - EXO - M )





 http://data.whicdn.com/images/73682282/large.gif

Picasso w ZOO. ( Kris – EXO-M )
*Kris*
Ysh ! Znowu mi uciekli. Chyba już z godzinę szukałem reszty zespołu, ale oni po prostu zniknęli. Pytałem różnych ludzi czy ich nie widzieli, ale nie.
Który to już raz robią mi taki żart? Przecież jestem ich liderem Ne ?
Do tego jeszcze te chodzące za mną fanki.
Kocham je, ale czasem … mogłyby trochę odpuścić.
W końcu stwierdziłem, że nie będę się tym przejmować.
Zwiedzę Zoo sam , na własną rękę. Wziąłem mini mapkę i zacząłem chodzić po tym miejscu.
Nagle usłyszałem wrzaski.

*Ty*
Szukałaś ich wszędzie, gdzie mogli się podziać? Twoi znajomi oczywiście.
To ty zaproponowałaś ten wypad, a oni tak po prostu zostawili cię przy pierwszej lepszej klatce idąc sobie w głąb.
Byłaś zdana sama na siebie.
- Woah ~! Wielki! – powiedziałaś patrząc ze zdumieniem na słonia.
Dużo ludzi pchało się żeby to zobaczyć. Dlaczego więc akurat ty musiałaś TAM wpaść ?
TAM – w tym przypadku oznacza to terytorium zwierzęcia.
Ogromny słoń zaczął zbliżać się do ciebie.
Nie znałaś się na zwierzętach więc nie byłaś pewna czy zrobi ci krzywdę czy też nie.  Już nie miałaś gdzie iść oparłaś się o płot, który oddzielał ciebie i to coś, od ludzi, którzy panikowali widząc cię tam , uwięzioną.
Kilkoro z nich pobiegło po pomoc. Darłaś się w niebogłosy. Po prostu wpadłaś w panikę … konkretną panikę.

*Kris*
Szybko pobiegłem w tamtym kierunku.
- Co mogło się stać w zoo ? – mówiłem sam do siebie powoli tracąc siły.
I wtedy zobaczyłem. Ładna, długowłosa dziewczyna po prostu wpadła na terytorium słonia. Może dziwnie to brzmi, ale tak było.
Podbiegłem tam i aż wpadłem na siatkę w pośpiechu.
- Daj rękę wciągnę cię górą! – krzyknąłem do dziewczyny stając na murku i podając jej od góry rękę.
*Ty*
Czy właśnie mogłaś liczyć na ratunek?
Ten chłopak chciał ci pomóc, ale przecież i tak nie dałby rady cię unieść.
- Przecież nie podniesiesz mnie górą, jestem za ciężka! – wydarłaś się patrząc na niego jak na kretyna.
- Yah ! Chcesz więc tu zostać? – spytał ironicznie.
Przewróciłaś tylko oczami i podałaś mu obie dłonie, a on bez problemu wciągnął cię na górę. Wszyscy ludzie zaczęli klaskać, a potem tłum się rozszedł.
- Komawo – powiedziałaś, ale gdy podniosłaś wzrok chłopaka już nie było.
Rozejrzałaś się dookoła i zobaczyłaś tylko jak odchodzi.
Podbiegłaś czym prędzej do niego.
- KOMAWO ! – wydarłaś się, a on aż podskoczył.
- To nic – uciął i ruszył dalej.
- Gdzie idziesz? Pomyślałam, że skoro jesteś sam to ”pozwiedzamy” razem – uśmiechnęłaś się szeroko. Widziałaś , że się waha.
- Ehh chincha … Arsso, tylko nie bądź zbyt kłopotliwa – stwierdził.
- Kłopotliwa ?! Ty… - nie dokończyłaś, bo zasłonił ci usta ręką.
- Kris.
- ___. – przedstawiłaś się i z mapką w rękach ruszyliście przed siebie. Tak wyglądał wasz plan :
Małpy -à dzikie koty -à węże -à kangury itd.
Staliście przy waszej II stacji, gdy nagle Kris rozszerzył oczy ze zdumienia.
- Kris … gwenchana ?! – spytałaś lekko zmartwiona.
- Masz gdzieś kartkę i ołówek ? – spytał co lekko zbiło cię z tropu.
Poszperałaś w swojej torebce, aż w końcu wygrzebałaś to, czego chłopak chciał i podałaś mu. Ten usiadł na asfalcie i zaczął coś gryzmolić.
Minęło z 10 minut, a Kris pokazał ci kartkę.
- C-co to? – wskazałaś na mieszaninę kółek i kresek.
- Nie widzisz?! To jest puma! O tamta – wskazał na chodzącego po ogromnej klatce kota. Zaśmiałaś się – Widzisz ?! Nie na darmo nazywam się Picasso.
- Pi .. co ? – nie mogłaś się powstrzymać. Kris spojrzał na ciebie zły, zgniótł obrazek i ruszył przed siebie obrażony.
Pobiegłaś za nim.
- Kris ! – krzyknęłaś, ale on nadal nie zwracał na ciebie uwagi.
- Kris ! – zawołałaś głośniej. Zero reakcji.
- KRIS ! – chłopak słysząc twój wrzasj odwrócił się gwałtownie. Przez chwilę piorunował cię wzrokiem, ale po zaledwie kilku sekundach
Przyciągną cię do siebie i mocno przytulił.
- Zapomnijmy o tym i chodźmy dalej Arsso ? – usłyszałaś tuż przy twoim uchu. Pokiwałaś tylko głową. Gdy tak staliście ktoś zaczął do was wołać.
Kris odwrócił się i zobaczył resztę zespołu.
Zgraja chłopaków ruszyła w waszym kierunku. Byli szczęśliwi jak nigdy , a za nimi...
TWOI ZNAJOMI.
Wszyscy podeszli do was śmiejąc się wesoło. 

- Oh ! Więc jednak się spotkaliście - zachichotał wesoło Chanyeol. 
Spojrzeliście na siebie z Kris'em.

* - Dobrze wiesz, że nie umiem wyrażać swoich uczuć prawda? - spytał nagle twój najlepszy przyjaciel Wu Yi Fan. Spojrzałaś na niego podejrzliwie. 
- To znaczy ...
- Lubię cię - zbliżył się do ciebie i pocałował czule.
KONIEC RETROSPEKCJI*

- O ! OMO ! - krzyknęłaś pokazując palcem na Krisa, a on patrzał na ciebie.

- T-ty...

- Wu Yi Fan ... - powiedziałaś powoli , a on spuścił głowę. Teraz dopiero sobie uświadomiłaś, że EXO i twoi znajomi to wszystko zaplanowali, wiedzieli o was... ale skąd?

- Wy ! Wy ! - krzyknął lider patrząc złowrogo na zespół, chłopcy tylko podrapali się w tył głowy lekko zmieszani - komawo - dodał Kris. Reszta spojrzała się na niego zaskoczona.
On tylko delikatnie ujął w rękę twoją dłoń i pociągnął cię za sobą 
zostawiając resztę z rozdziawionymi ustami. 

-----------------------------------------------------------
Scenariusz dla Rin♥Linyoung ! ^^
Weny było brak, koleżanka mi rzuciła hasło
ZOO no i jakoś to wyszło.  
Przepraszam , że musiałaś tak długo czekać, 
ale myślałam, że Midori napisze z Krisem,
jednak wczoraj około 22 oświadczyła mi, że
nie może, bo nie ma neta i musiałam wymyślić coś
na szybkiego. 

Życzenia na scenariusze mile widziane C: 

Hanae ♥